Kto będzie rywalizował z Pawłem Wszołkiem o miejsce na prawej obronie? Feio zabrał głos
W rozmowie z portalem Legia.com trener Goncalo Feio odniósł się do kilku ważnych spraw dotyczących jego zespołu po pierwszej części sezonu Ekstraklasy. Jedna z nich dotyczyła obsady prawej strony bloku defensywnego.
W kontekście tej pozycji portugalski szkoleniowiec Wojskowych wspomniał o dwóch nazwiskach. W drugiej połowie rozgrywek na pozycję podstawowego prawego obrońcy mają walczyć Paweł Wszołek, a także 18-letni Oliwier Olewiński.
Nastolatek bardzo dobrze spisywał się ostatnio w zespole młodzieżowym Legii. Wciąż czeka jednak na swój debiut w barwach seniorskiej drużyny. Wszystko wskazuje na to, że już w najbliższym czasie doczeka się tego przełomowego momentu.
– Paweł Wszołek to profesjonalista z krwi i kości i chciałbym, żeby każdy młody zawodnik uczył się od niego, jak być zawodowym piłkarzem. Granie w piłkę to nie tylko 90 minut na boisku. Paweł daje nam też przestrzeń do wprowadzenia Oliwiera Olewińskiego, który był z nami w Szwecji. Na razie bez wielkiej odpowiedzialności, jeśli chodzi o minuty na boisku, może przygotowywać się do nowej roli. Ufamy tej dwójce, aby tworzyli prawą obronę w naszej drużynie – stwierdził Feio na łamach Legia.com.
Podopieczni Goncalo Feio wrócą do gry już w najbliższą sobotę. Podczas trwającego obozu w Hiszpanii rozegrają wówczas swoje pierwsze tegoroczne spotkanie towarzyskie z rumuńskim CFR 1907 CLUJ.
Konstantinos Sotiriou doznał groźnie wyglądającej kontuzji podczas spotkania między Radomiakiem a Koroną Kielce. O szczegółach na pomeczowej konferencji prasowej opowiedział trener Jacek Zieliński.
Marek Papszun prowadził Legię Warszawa w trzech meczach, ale żadnego Wojskowi nie potrafili wygrać. Doświadczony szkoleniowiec zastanawia się nad tym stanem rzeczy.
Legia Warszawa nie wygrała już 12 meczu z rzędu, czym pobiła negatywny rekord z 1966 r. Po remisie z GKS Katowice, kibice Wojskowych znów dali pokazać swojemu niezadowoleniu, co nie spodobało się niektórym graczom stołecznego klubu.
13-ego w piątek, ani GKS, ani Legia nie potrafiły w Katowicach przechylić szali na swoją stronę. Bliżsi tego byli jednak gospodarze i to oni mogą bardziej pluć sobie w brodę.