Trzy mecze, trzy porażki, aż piętnaście straconych goli i tylko jeden strzelony. Tak oto prezentuje się dotychczasowy bilans w nowo rozpoczętym sezonie niemieckiej Bundesligi w wykonaniu graczy Schalke. Powiedzieć, że drużyna z Gelsenkirchen wygląda bardzo źle, to tak naprawdę nic nie powiedzieć.
Tak źle Schalke nie grało od niepamiętnych czasów. (fot. Reuters)
Formacja defensywna Schalke jest dziurawa niczym szwajcarski ser. A nawet bardziej. Strzegący dostępu do bramki (choć to raczej za dużo powiedziane) Ralf Fahrmann w zaledwie trzech meczach był zmuszony wyciągnąć futbolówkę z własnej siatki aż czternaście razy (14!).
To bezapelacyjnie najgorszy bilans straconych goli w nowo rozpoczętym sezonie spośród pięciu najsilniejszych lig europejskich. Bodaj żaden inny bramkarz na całym Starym Kontynencie w bieżącej kampanii nie może „szczycić się” równie niechlubnym osiągnięciem.
Dzisiejszego wieczora w meczu przeciwko RB Lipsk Fahrmann skapitulował trzykrotnie. Najpierw w trzydziestej pierwszej minucie samobójcze trafienie zanotował Can Bozdogan, cztery minuty później prowadzenie podwyższył Angelino, a na koniec jako ostatni na listę strzelców wpisał się Willy Orban.
Mało tego. Fahrmann nie zanotował ani jednej skutecznej interwencji. Wobec tego trener ekipy z Zagłębia Ruhry, Manuel Baum, dokonał niecodziennej (choć uzasadnionej) zmiany, bowiem posłał podstawowego golkipera po upływie czterdziestu minut na ławkę rezerwowych. W jego miejsce między słupkami stanął Frederik Ronnow.
Duńczyk zaprezentował się z naprawdę niezłej strony. Duńczyk zanotował kilka udanych interwencji, jak na przykład po uderzeniu z rzutu wolnego przez Christophera Nkunku, ale i tak nie udało mu się w debiutanckim występie w niebieskiej koszulce zachować czystego konta.
Wszystko za sprawą Marcela Halstenberga, który rzut karny (podyktowany po ewidentnym zagraniu ręką w polu karnym przez Matija Nastasica) zamienił na gola. Ronnow wyczuł jego intencje, rzucił się w dobrą stronę, miał nawet piłkę „na palcach”, ale koniec końców to nie wystarczyło.
Powiedzieć, że drużyna z Gelsenkirchen wygląda bardzo źle, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. Bauma i spółkę czekają teraz dwa tygodnie wolnego (ze względu na przerwę reprezentacyjną), w trakcie których muszą wziąć się ostro do pracy, żeby zmazać z siebie łatkę murowanego kandydata do spadku.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.