Marzenia Korony Kielce o pozostaniu w lidze na przyszły sezon robią się coraz bardziej odległe. Dziś zespół prowadzony przez Macieja Bartoszka przegrał kolejne spotkanie ligowe, tym razem musiał uznać wyższość beniaminka z Częstochowy.
Sytuacja Korony robi się krytyczna (foto: 400mm.pl)
Zawodnicy Korony Kielce zaczęli bardzo odważnie i szybko przenieśli grę pod bramkę rywala. Jednak to Raków Częstochowa wyszedł na prowadzenie już w piątej minucie spotkania w Kielcach. Gracza Papszuna wykorzystali fatalne błędy Korony w defensywie i Piotr Malinowski dałswojemu zespołowi prowadzenie. Pierwsze minuty zapowiadały nam świetne spotkanie i przede wszystkim otwarty pojedynek. Niestety wraz z następnymi minutami mecz wyraźnie gasł i rywalizacja przeniosła się na środek boiska. Częściej przy piłce byli gospodarze, jednak ich posiadanie nie miało odzwierciedlenia na ilość sytuacji bramkowych.
Jednym z najlepszy i najaktywniejszych zawodników w pierwszej połowie w szeregach Korony był Petteri Forsell. Fin strzelał z każdej, możliwej pozycji zza pola karnego oraz szuka dośrodkowaniami swoich kolegów z zespołu. W 31. minucie Themistoklis Tzimopoulos miał niezłą okazję do zdobycia gola. Piłkę po jego strzale głową pewnie wychwytuje jednak bramkarz Rakowa.
W pierwszych czterdziestu pięciu minutach spotkania jedynie Malinowski wpisał się do protokołu meczowego jak strzelec gola. Korona przeważała i kreowała sobie więcej okazji do objęcia prowadzenia, jednak w żaden sposób nie potrafiła pokonać stojącego między słupkami Szumskiego.
Druga połowa znów zaczęła się lepiej dla drużyny gości. Patryk Kun otrzymał świetną piłkę przeszywającą całą formację obronną Korony, zawodnik Rakowa umieścił piłkę w siatce, jednak wcześniej znajdował się na pozycji spalonej i arbiter nie uznał trafienia 25-latka.
W 55. minucie spotkania Patryk Kun znów trafił do siatki. Tym razem Malinowski świetnie wypatrzył pomocnika w polu karnym, Kun skutecznie przymierzył na bramkę Korony i pokonał Marka Kozioła. Wydawało się, że trafienie było zgodne z przepisami i Raków podwyższy prowadzenie. VAR znów zaalarmował, że wcześniej w akcji Częstochowian jeden z zawodników był na pozycji spalonej.
Obraz drugiej połowy nie różnił się niczym szczególnym od pierwszej części tego meczu. Korona przeważała, była częściej przy piłce, jednak zawodnicy Bartoszka nie potrafili wykończyć swoich akcji i wyrównać wyniku starcia. Raków szuka okazji w kontratakach oraz błędach popełnianych przez Kielczan. W doliczonym czasie gry bohaterami Rakowa zostali Sebastian Musiolik oraz Jakub Szumski. Musiolik wybił futbolówkę tuż przed linią własnej bramki natomiast Szumski popisał się niesamowitą paradą w ostatnich sekundach spotkania.
W drugiej połowie nie widzieliśmy już żadnych goli, Raków pokonał na wyjeździe Koronę po bramce Piotra Malinowskiego i jest niemal pewny pozostania w lidze na przyszły sezon. Tego samego nie może powiedzieć Korona, której sytuacja jest tragiczna. Brak zdobytego w dzisiejszym spotkaniu kompletu punktów sprawia, że ich szanse na pozostanie w lidze znacząco się zmniejszyły. Aktualnie tracą pięć punktów do bezpiecznego miejsca, jednak Wisła Kraków gra dzisiaj wieczorem z Wisłą Płock i przewaga może się powiększyć. Koronę w klasyfikacji wyprzedziła również Arka Gdynia, która pokonała Zagłębie Lubin.
Pomocnik Widzewa doznał kontuzji. Będzie pauzował przez kilka tygodni
W najbliższych tygodniach szkoleniowiec Widzewa Łódź, Mateusz Stolarski, nie będzie mógł korzystać z Daniego Silvy. Portugalczyk nabawił się urazu mięśniowego.
Czy z Wieczystą Simundza zagra o posadę? Dyrektor Śląska odpowiada
W obliczu niezadowalających wyników Śląska Wrocław w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się doniesienia odnośnie przyszłości jego trenera. Do sprawy odniósł się dyrektor sportowy klubu.
Opublikowano ranking najlepszych akademii. Jest wśród nich Lech Poznań
Akademia Lecha Poznań zajęła 136. lokatę w zestawieniu najlepszych szkółek piłkarskich na świecie. ,,Kolejorz'' wychował 28 zawodników spełniających kryteria CIES.