Kilkanaście dni temu cały piłkarski świat żył informacją o aresztowaniu Ronaldinho. Słynny Brazylijczyk został zatrzymany przez policję za posługiwanie się fałszywymi dokumentami i nie było innego wyboru – musiał trafić za kratki. Wydawać by się mogło, że to sprawa bez precedensu, ale historia zna także inne przypadki, kiedy piłkarze byli skazywani na przymusową odsiadkę.
Ronaldinho to nie jedyny piłkarz, który miał problemy z prawem (fot. Reuters)
Ronaldinho został zatrzymany w Paragwaju pod zarzutem posługiwania się fałszywym paszportem. Z jego pomocą były znakomity piłkarz chciał wjechać do kraju, gdzie został zaproszony przez niejakiego Nelsona Belottiego. Problem w tym, że Brazylijczyk nie miał prawa opuszczać swojej ojczyzny z powodu poważnych długów wobec państwa. To przez nie skonfiskowano mu jego realne dokumenty, ale jak się okazało, ten uznał, że znajdzie sposób na obejścia prawa.
Misterny plan się ostatecznie nie udał. Ronaldinho, który jest przecież osobą publiczną, został bardzo szybko rozpoznany i nie było potrzeby przeprowadzenia drobiazgowego śledztwa, by zorientować się, że jego paragwajski paszport to fałszywka.
Brazylijczyk trafił więc do aresztu, gdzie przebywa do dnia dzisiejszego, a w nowym otoczeniu zdołał już nawet wziąć udział w więziennym turnieju piłkarskim. Nie można jednak mieć żadnych wątpliwości, że pobyt za kratami to jednej z mniej chlubnych epizodów w życiorysie zawodnika, który jeszcze kilkanaście lat temu czarował na światowych boiskach i do dziś jest uważany, za jednego z najlepszych piłkarzy w historii futbolu.
W tym miejscu trzeba jednak dodać, że przypadek Ronaldinho nie jest odosobniony, jeśli chodzi o środowisko piłkarskie. Żeby nie być gołosłownym, wystarczy cofnąć się kilka / kilkanaście lat wstecz, by przekonać się, że nie tylko Brazylijczyk wszedł w konflikt z prawem.
Jeśli chodzi o ostatnie lata, to najbardziej jaskrawym przypadkiem jest Adam Johnson. Anglik, którego swego czasu okrzyknięto mianem największego talentu wyspiarskiej piłki, został skazany na karę więzienia za kontakty seksualne z 15-letnią dziewczyną. Zawodnik, który grał w Manchesterze City i Sunderlandzie, swoim zachowaniem przekreślił całą karierę, a po krótkim procesie został skazany na sześć lat więzienia. Po odsiedzeniu połowy wyroku został zwolniony, a chociaż dziś ma 32 lata i chciałby dostać drugą szansę w futbolu, to nie ma chętnych, którzy chcieliby mieć cokolwiek wspólnego z pedofilem.
Pozostając w angielskich klimatach, nie sposób nie wspomnieć o takim zawodniku jak Joey Barton, który dwukrotnie trafiał za kratki – raz jako piłkarz Newcastle United (sześć miesięcy), a następnie jako gracz Manchesteru City (cztery miesiące w zawieszeniu na dwa lata). Za każdym razem chodziło o napaść i naruszenie nietykalności drugiej osoby.
Do aresztu za jazdę pod wpływem alkoholu lub bez ważnych uprawnień trafiali z kolei zawodnicy, którzy są ikonami Arsenalu. Ian Wright spędził w więzieniu dwa tygodnie, ponieważ nie posiadał prawa jazdy, a Tony Adams został skazany na aż cztery miesiące za kierowanie pojazdu na podwójnym gazie. Ten drugi przypadek jest najbardziej znamienny, ponieważ słynny obrońca dostał drugą szansę i zdołał wyjść z alkoholizmu, a pod stadionem Kanonierów stoi dziś jego pomnik.
Motoryzacyjno-alkoholowe przewinienia należą do niebezpiecznych, ale w przypadku Wrighta oraz Adamsa zakończyły się bez ofiar. Tego samego nie można powiedzieć o tym, co stało się udziałem Luke’a McCormicka, który w 2008 roku zasnął podczas prowadzenie auta i zabił dwóch chłopców – dziesięciolatka i ośmiolatka. Jak wykazały badania, piłkarz znajdował się pod wpływem alkoholu i został skazany na siedem lat oraz cztery miesiące więzienia.
Rok krótszy wyrok otrzymał Lee Hughes, który swoją niebezpieczną i brawurową jazdą samochodem doprowadził do śmierci Douglasa Grahama, ojca czwórki dzieci. Sąd skazał go na sześć lat pozbawienia wolności, ale już po trzech piłkarz opuścił więzienie Featherstone.
Cofając się jeszcze dalej w przeszłość, dostrzeżemy, że po kieliszku prowadził również słynny George Best, który za to, a także za obrazę funkcjonariuszy trafił za kratki na trzy miesiące. Taki sam wymiar kary został wymierzony legendarnemu piłkarzowi Evertonu Duncanowi Fergusonowi. Jego przypadek był szczególny, ponieważ został on skazany za czyn popełniony na boisku, a mianowicie uderzenie głową Johna McStaya w kwietniu 1994 roku.
Kryminalne zachowania w środowisku piłkarzy to jednak nie tylko jazda po pijaku czy bójki, o czym przekonał nas już przykład Adama Johnsona. W 2012 roku Chad Evans został uznany winnym gwałtu na 19-latce i skazany na pięć lat pozbawienia wolności. Piłkarz nigdy nie złożył broni w walce o udowodnienie swojej niewinności i cztery lata później, po wznowieniu sprawy został oczyszczony z zarzutów.
Na Wyspach element kryminalny wśród zawodowych graczy był najczęściej spotykany – Marlon King stawał przed sądem aż pięciokrotnie! – ale to nie oznacza, że w innych miejscach na świecie nie dochodziło do podobnych sytuacji. Rodak Ronaldinho, Bruno Fernandes został skazany na 22 lata więzienia za porwanie byłej partnerki, jej zamordowanie, a następnie ukrycie ciała.
Były piłkarz takich klubów jak Manchester City czy AC Milan – Robinho, został skazany na dziewięć lat pozbawienia wolności za gwałt, a Vicenzo Iaquinta usłyszał wyrok dwóch lat za kratami, co było pokłosiem jego związków z włoską mafią. Taki sam los spotkał Fabrizio Miccoliego, którego są skazał na 3,5 roku pobytu w więzieniu.
Problem konfliktu z prawem w przypadku futbolu nie ominął również Polski. Wciąż nie milkną przecież echa zatrzymanie przez policję bramkarza Górnika Zabrze, Dawida K., którego podejrzewa się o gwałt. Za tego typu czyn grozi mu nawet do dziesięciu lata pozbawienia wolności.
Wymienione tu przypadki to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, a pamiętajmy, że są to piłkarze, którzy trafili za kraty. Tych, którzy mają lub mieli na pieńku z prawem (chociaż poprzez oszustwa podatkowe), ale uniknęli więzienia (Hiszpania i zawodnicy z La Liga byliby tu najlepszym przykładem) można liczyć w dziesiątkach. Obraz jaki się z tego wszystkiego rysuje jest z kolei dość przykry i pokazuje jak na dłoni, że piłkarz nie jest żadnym wybrańcem, a takim samym człowiekiem jak wszyscy inni i jeśli przekroczy granicę, to musi zostać za to ukarany.
Tymoteusz Puchacz od września jest zawodnikiem azerskiego Sabah FK i pokazuje się z bardzo dobrej strony. Wygląda na to, że dojdzie do transferu definitywnego.
Pietuszewski się nie zatrzymuje! Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]
Oskar Pietuszewski z asystą w meczu jego FC Porto z Bragą. Polak popisał się świetnym dograniem do Williama Gomesa, a chwilę wcześniej kapitalną długie podanie zaliczył Jakub Kiwior.
Miłosz Trojak: Najbardziej tęsknił będę za koreańskim jedzeniem [WYWIAD]
Po trzydziestce pierwszy raz wyjechał pograć poza krajem. Opuścił Koronę Kielce, ruszając na drugi koniec świata do Korei. Tamtejsza kultura zrobiła na nim duże wrażenie, sportowo też zaliczył awans: może pochwalić się występami na Klubowych Mistrzostwach Świata i w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.