Rozstanie Grzegorza Krychowiaka i Krasnodaru wydawało się formalnością. Jeśli jednak wierzyć rosyjskim mediom i agentowi piłkarza, do żadnego rozstania nie dojdzie.
Wydawało się, że Krychowiak nie zagra dla Krasnodaru ani jednego meczu więcej.
Reprezentant Polski był bardzo chwalony za swoją postawę po zbrojnej napaści Rosji na Ukrainę. Niezwłocznie stwierdził, że nie może żyć i grać w piłkę w kraju agresora. W efekcie drugą część minionego sezonu spędził na wypożyczeniu w AEK Ateny.
Wszystko wskazywało na to, że w koszulce Krasnodaru Krychowiaka więcej nie zobaczymy. Choć jego kontrakt obowiązuje do 2024 roku, pomocnik dał do zrozumienia, iż zamierza tego lata opuścić klub. Miał na ten temat porozmawiać z szefostwem.
Dziś jak grom z jasnego nieba spadła jednak wieść, według której Polak może zostać w Rosji. – Grzegorz zostaje w Krasnodarze – powiedział David Manasseh, agent zawodnika, cytowany przez rosyjski portal metaratings.ru.
Trzeba wyraźnie zaznaczyć, iż to portal rosyjski. Niewykluczone więc, że ta informacja to część propagandy.
Jeśli jest jednak inaczej, a słowa agenta Grzegorza Krychowiaka pokrywają się z prawdą, jeśli Polak faktycznie zostanie w Krasnodarze, będzie to oznaczało jego nieobecność w kadrze reprezentacji Polski, która weźmie udział w mundialu. 32-latka niewątpliwie spotkałoby bowiem to samo, co Macieja Rybusa – wykluczenie z gry w biało-czerwonych barwach.
Brzęczek ze wsparciem dla Urbana. ,,To nie są łatwe momenty”
Selekcjoner kadry U-21 wspiera Jana Urbana. Brzęczek jest wymieniany w roli kandydata na trenera kadry A, ale nie póki co nie spieszy mu się z powrotem na szczebel wyżej.
Żewłakow wskazał największy problem reprezentacji Polski. „W tej kadrze zanika cwaniactwo”
Reprezentacja Polski zdobyła podczas wrześniowo-październikowego zgrupowania zaledwie cztery punkty. W rozmowie z TVP Sport największy problem wskazał Michał Żewłakow.
To dlatego Urban zostaje. Dziennikarz wyjaśnia możliwe przyczyny
Piotr Wołosik, w programie ,,Ofensywni'', analizował pozostanie Jana Urbana na stanowisku selekcjonera. Zdaniem dziennikarza PZPN nie chciał przede wszystkim wywoływać kolejnej afery i burzy medialnej wokół związku.