Turysta może wejść na najwyższą dzwonnicę katedry świętego Wita, a i tak nie dostrzeże odbywających się w Czechach młodzieżowych mistrzostw Europy. Drugi co do wielkości piłkarski turniej Starego Kontynentu mija mieszkańców Pragi niepostrzeżenie.
Marc-Andre ter Stegen to jedna z największych gwiazd turnieju
Dyskusja, jaka wywiązała się w styczniu po ogłoszeniu decyzji o przyznaniu przez UEFA Polsce prawa organizacji młodzieżowego Euro w 2017 roku spowodowała, że już po wylądowaniu na praskim lotnisku można było odnieść wrażenie, że przez pomyłkę znalazło się w złym mieście. W hali przylotów – brak choćby najmniejszej informacji o mającej się tu rozpocząć piłkarskiej imprezie. Przebijając się z kolei przez ścisłe centrum jedyne, co przypomina o turnieju to niezbyt rzucające się w oczy banery reklamowe. Czy jest to impreza, którą można w jakikolwiek sposób porównywać z jej dorosłym odpowiednikiem.
(…) GWIAZDKI I GWIAZDY
W imprezie bierze udział osiem zespołów podzielonych na dwie grupy. W pierwszej, która swoje mecze rozgrywa w Pradze na dwóch stadionach (Eden i Letna) znaleźli się gospodarze oraz Niemcy, Serbowie i Duńczycy, natomiast w drugiej, oddelegowanej do gry w Ołomuńcu i Uherskim Hradistu walczą Szwedzi, Anglicy, Włosi i Portugalczycy. Choć to tylko osiem zespołów, w podejściu do obowiązków i codziennym zachowaniu poszczególnych zespołów można dostrzec gigantyczne różnice.
Niemiecka młodzieżówka w niczym nie różni się od seniorskiego zespołu, dostęp do zawodników jest w zasadzie niemożliwy, nawet tuż po wejściu do hotelu, w którym mieszkają piłkarze ochrona dopytuje o cel wizyty, dziennikarzy i kibiców grzecznie wyprasza z lobby. Zupełnie inaczej jest z Serbami, skoszarowanymi w jednym z hoteli tuż przy Wełtawie. Ich spotkać można nie tylko w hotelowym lobby, w którym chętnie pozują do zdjęć i rozmawiają, ale także w okolicy hotelu, spacerujących w narodowych barwach. Trafienie na Milosa Jojicia z Borussii Dortmund bądź Filipa Djuricicia z Benfiki Lizbona popijających kawę w jednym z okolicznych lokali jest bardziej realne, niż uchwycenie na fotografii momentu opuszczania hotelu w drodze na mecz podopiecznych Horsta Hrubescha. Skrajnie różne postawy, prowadzące jednak do tego samego celu – kwalifikacji olimpijskiej. Tę zgarną zespoły, którym uda się wydostać ze swoich grup do półfinałów. Jedynie Anglicy nie mają szans na igrzyska, ponieważ nie posiadają własnego komitetu olimpijskiego. Jeśli to oni wyjdą z grupy B, wówczas konieczne będzie rozegranie meczu o piąte miejsce pomiędzy trzecimi zespołami w grupach.
Prym w Czechach wieść mieli najwięksi gwiazdorzy – począwszy od Marca-Andre ter Stegena i Herry’ego Kane’a, jednak jak do tej pory żaden z wymienionych nie popisał się oszołamiającym występem. Nawet Emre Can, który przez wielu nazywany jest podporą niemieckiej ekipy, wydaje się czasem ociężały i zmęczony sezonem.
(…)
Z Pragi, Paweł KAPUSTA
Całą korespondencję można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Carlo Ancelotti z nowym kontraktem. Znak zaufania federacji
Włoski szkoleniowiec nie przeszedł jeszcze pierwszego poważnego testu w roli selekcjonera Canarinhos. Mimo to federacja postanowiła podpisać z nim długoterminowy kontrakt.