Kolejne zwycięstwo drużyny Myśliwca! Gliwiczanie rozbili Radomiaka
Tak grający Radomiak za chwilę będzie drżał o zachowanie ligowego bytu. Zespół Kiko Ramireza zaprezentował się w starciu z Piastem Gliwice beznadziejnie i wraca z Górnego Śląska na tarczy.
W Radomiu muszą powoli zacząć oglądać się za siebie. Jeśli ekipa z województwa mazowieckiego nie zacznie punktować, za chwilę może obudzić się w strefie spadkowej. O ile Goncalo Feio miał dużo za uszami – od początku można było podchodzić negatywnie do jego zatrudnienia przy Struga, przede wszystkim patrząc przez pryzmat różnorakich incydentów, do których dochodziło z nim w przeszłości w roli głównej – to był gwarantem wyników.
Po odejściu Portugalczyka w burzliwych okolicznościach włodarze Radomiaka postawili na Kiko Ramireza, który wcześniej pracował w sztabie szkoleniowym. W samodzielnym debiucie Hiszpana przed tygodniem Radomianie jeszcze prezentowali się całkiem przyzwoicie, natomiast w piątkowy wieczór nie mieli zbyt wielu argumentów.
BEZBARWNI GOŚCIE
Podbudowany zwycięstwem nad Jagiellonią Białystok Piast już w 7. minucie. Jakub Czerwiński posłał świetne dalekie podanie w kierunku Jasona Lokilo, który wpadł w pole karne i obsłużył Jorge Felixa.
Co za spokój Jasona Lokilo! 🧘♂️ Zawodnik Piasta z asystą przy golu Jorge Felixa! ⚽ Znakomicie całą akcje rozpoczął Jakub Czerwiński 👏
Gliwiczanie byli w pierwszej połowie stroną przeważającą. Prezentowali znacznie wyższą kulturę gry, bardzo dobrze funkcjonowały ich skrzydła.
Kilka niezłych okazji miał m.in. Gierman Barkowskij, z dystansu groźnie próbował też Grzegorz Tomasiewicz, ale w pierwszych 45 minutach drużyna Daniela Myśliwca nie zdołała po raz drugi znaleźć drogi do siatki. Radomianie nie mieli z kolei właściwie żadnych argumentów, aby choćby spróbować zagrozić Karolowi Szymańskiemu.
NIESKUTECZNY BARKOWSKIJ
W przerwie Kiko Ramirez zdecydował się na dwie roszady – na murawie zameldowali się Jan Grzesik i Vasco Lopes. Gra przyjezdnych nieco się poprawiła, ale to Piast stanął przez świetną szansą, aby podwyższyć prowadzenie.
W 52. minucie Steve Kingue, wyskakując do główki, uderzył w polu karnym Igora Drapińskiego. Po analizie VAR arbiter Bartosz Frankowski wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze od bramki podszedł Barkowskij i… uderzył najgorzej jak tylko się dało. Filip Majchrowicz z łatwością wyczuł intencje Białorusina i utrzymał Radomian przy życiu.
KAPITALNY RAJD TWUMASIEGO
Dziesięć minut później Radomiak niespodziewanie wyrównał stan rywalizacji. Do siatki trafił Rafał Wolski. Radość fanów Radomiaka nie trwała jednak długo, ponieważ chwilę później fenomenalnym rajdem popisał się Ema Twumasi, ponownie wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie.
Rozkręciła się druga połowa w Gliwicach! 🤩 Najpierw wyrównał Rafał Wolski, ale już 2 minuty później Piast znowu prowadził po golu Emy Twumasiego! 💪🔝
W samej końcówce po fatalnej stracie Zie Ouattary rezultat na 3:1 ustalił jeszcze Leandro Sanca. Piast wygrał w pełni zasłużenie, będąc w przekroju całego spotkania stroną zdecydowanie lepszą. Podopieczni trenera Myśliwca mają na koncie już 35 punktów i tracą tylko trzy do strefy pucharowej. (FT)