– W minionym oknie transferowym europejskie kluby wydały 40% mniej pieniędzy na transfery niż w lecie 2019 roku – napisał na Twitterze Sekretarz Generalny PZPN, Maciej Sawicki. Koronawirus zbiera kolejne żniwa.
Co roku jesteśmy przyzwyczajeni, że europejskie kluby biją rekordy związane z wydatkami na nowych piłkarzy. Kwoty na poziomie 100 milionów euro nie robią już na nikim wrażenia, bo stały się na porządku dziennym. W tym roku jednak było inaczej.
Jak poinformował Sawicki, europejskie kluby wydały 40% mniej funduszy niż w okienku letnim rok temu. Łącznie na nowych piłkarzy przeznaczono około 3,9 miliarda euro, czyli mniej więcej tyle, co latem 2015 roku. Aż 1,4 mld euro wydały kluby angielskie, które przodują w wydatkach w minionym oknie transferowym.
Latem 2020 roku nikt nie zdecydował się na transakcję powyżej stu milionów euro. Jeśli wierzyć danym z portalu Transfermarkt, najdroższym zawodnikiem minionego okna był Kai Havertz. Chelsea Londyn zapłaciła za niego 80 mln euro Bayerowi Leverkusen. Na drugim miejscu jest Arthur, którego Juventus kupił z Barcelony za 72 miliony euro, a podium zamyka Victor Osimhen, który dołączył z Lille do Napoli za 70 mln euro.
Dla porównania rok temu kwotę 100 milionów euro przebili Joao Felix, Antoine Griezmann oraz Eden Hazard. Atletico, Barcelona i Real zapłaciły za trzech zawodników ponad 360 milionów euro.
Niezmiennie najwięcej pięniędzy wydali na rynku przedstawiciele klubów z lig TOP 5. Jak poinformował sekretarz generalny PZPN, ich transakcje stanowiły 79% wszystkich transferów na rynku.
Kto najwięcej stracił? Kluby z Francji, Belgii, Chorwacji, Portugalii i Serbii. Właśnie z tych krajów piłkarze odchodzili w ostatnich latach za wysokie pieniądze, ale sytuacja na rynku zmusiła potencjalnych kupców do oglądania każdego eurocenta.
Tuchel zaskoczył powołaniami. Po raz kolejny brakuje gwiazdora
Thomas Tuchel ogłosił powołania na Ligę Narodów. W reprezentacji Anglii po raz kolejny zabraknie gwiazdora Manchesteru City. Kogo zobaczymy w kadrze Anglików?
Reprezentacja Polski straci potencjalnego reprezentanta? Otrzymał powołanie
Julian Zakrzewski Hall był piłkarzem przymierzanym do reprezentacji Polski ze względu na swoje korzenie. Coraz bardziej prawdopodobne staje się to, że nie będzie mu dane zagrać w biało-czerwonych barwach.