Mateusz Klich po wyjeździe do Wolfsburga całkowicie zaginął w akcji. Piłkarz nie ma szans na grę w pierwszej drużynie, a i w rezerwach gra od święta. Na dodatek, jak przyznaje piłkarz w rozmowie z Przeglądem Sportowym, nie widać światełka w tunelu….
– Chyba tylko takie, że wkrótce dojdzie do mojego rozwodu z Wolfsburgiem. Przynajmniej mam taką nadzieję – przyznaje były piłkarz Cracovii. – Mówię o tym, że żadnego światełka nie widzę, bo trenerem pierwszego zespołu po Feliksie Magathcie został Lorenz Köstner. Wcześniej trenował drugi zespół i używając grzecznego języka – nie dogadywałem się z nim – dodaje.
– Skoro nie było z nim po drodze w rezerwach, to nie sądzę, żeby zaczął na mnie stawiać w pierwszym zespole. Do ratowania Bundesligi zatrudnia doświadczonych graczy, takich co ze dwieście meczów rozegrali w poważnych ligach. Takich jak ja pomija. Bywają spotkania, jak ostatnio z Werderem, że robi jedną zmianę przez 90 minut, dlatego trudno uznać go za najlepszego trenera do wprowadzania kogokolwiek do pierwszej drużyny – tłumaczy Klich.
Hoeness spokojny o los gwiazdy. „Czuję się jak w domu”
Bayern Monachium pracuję nad nową umową dla Harry`ego Kane`a. W stolicy Bawarii są jednak optymistami ws. pozostania angielskiego napastnika na Allianz-Arena.