Nie tak start nowego sezonu wyobrażał sobie Kamil Glik i jego koledzy. AS Monaco przegrało przed własną publicznością z Olympique Lyon (0:3).
To nie był wieczór drużyny Kamila Glika (fot. Łukasz Skwiot)
W klubie z Księstwa chcieli rozpocząć nową kampanię w dobrym stylu, tak by oddzielić grubą kreską to co działo się w sezonie ubiegłym. Wtedy Monaco niemal do samego końca musiało walczyć o utrzymanie w lidze, jednak po letnich wzmocnieniach na Stadionie Ludwika II liczy, że stare demony udało się odgonić na dobre.
Jak się jednak okazało, piątkowe spotkanie zaczęło się dla gospodarzy w najgorszy możliwy sposób, ponieważ już 5. minucie stracili oni gola. Na listę strzelców wpisał się Moussa Dembele, a kiedy po pół godzinie czerwoną kartką ukarany został ten, na którego w Monaco liczono bardzo mocno, a więc Cesc Fabregas, było już jasne, że miejscowi niczego szczególnego raczej nie ugrają.
Grający w liczebnej przewadze goście spokojnie prowadzili grę i na dystansie spotkania dołożyli dwa kolejne gole. Na 2:0 podwyższył niezawodny Memphis Depay, a trzecią bramką dla Lyonu zdobył Thiago Mendes.
Wspomniany Kamil Glik przebywał na boisku od początku do końca, jednak na pewno nie będzie zbyt dobrze wspominał starcia z OL. Czy w przypadku Monaco będzie można przytoczył słowa słynnego przysłowia „pierwsze koty za płoty”? Przekonamy się o tym już za tydzień.
Premier rouge de la saison et en @Ligue1Conforama pour Cesc Fabregas !
Sukces Ewy Pajor! Wygrana w El Clasico i kolejne trofeum do kolekcji
Barcelona Femeni sięgnęła po szósty tytuł Superpucharu Hiszpanii, odprawiając w sobotnim spotkaniu Real Madryt z kwitkiem. W podstawowym składzie Blaugrany wyszła napastniczka reprezentacji Polski, Ewa Pajor.
Michał Nalepa znalazł nowy klub! Opowiedział o życiu w Turcji
Był bez klubu od września, kiedy to rozwiązano z nim kontrakt ze względu na limit obcokrajowców, a po kilku miesiącach czekania wiemy, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. Opowiedział nam o tym, jak żyje się w Kraju Półksiężyca.