– Bardzo chciałbym pomóc drużynie, ale wiadomo, że po takiej przerwie brakuje mi po trosze wszystkiego – szybkości, wytrzymałości. Ale jak trener mnie weźmie to z wielką ochotą pojadę na mecz z Lechem do Poznania – mówi Tomasz Kiełbowicz, który wraca do składu Legii po półtoramiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją.
Jesienią 35-letni obrońca należał do najlepszych w warszawskiej drużynie. Po jego dośrodkowaniach z rzutów wolnych i rożnych Legia zdobywała większość bramek i po słabszym początku awansowała na półmetku na trzecią lokatę w tabeli ekstraklasy. Uraz w okresie przygotowawczym spowodował, że wiosną Kiełbowicz wszystkie mecze spędził w roli obserwatora. Legia po stałym fragmencie gry – konkretnie w pucharowym meczu z Ruchem – zdobyła zaledwie jednego gola. I wszystko się posypało. W czterech meczach ligowych legioniści zdobyli zaledwie punkt. Kiełbowicz zaczął trenować od poniedziałku. W środę wystąpił w pierwszej tercji sparingu z Dolcanem Ząbki.
– Do treningów wróciłem po półtora miesiąca przerwy. Kontuzja była dosyć poważna – naderwanie mięśnia Achillesa. Zdaję sobie sprawę, że niełatwe zadanie przede mną, trudno będzie wrócić do podstawowego składu. Robię na treningach wszystko jak najlepiej. Jeszcze nie wiem, czy znajdę się w osiemnastce na mecz w Poznaniu. Ja z wielką ochotę na mecz pojadę. Ale jak trener podejmie inną decyzję to ją uszanuję – mówi lewy obrońca, który za głównego konkurenta ma Jakuba Wawrzyniaka.
W lidze Legia mimo wielkich strat nadal jest trzecia, ale na mistrzostwo już szans praktycznie nie ma. W tej chwili liczy się dla niej Puchar Polski.
– Zdajemy sobie sprawę, że potraciliśmy zbyt wiele punktów. Chociaż gra moim zdaniem wcale nie była taka zła jakby na to wskazywały wyniki. Potrzebujemy spektakularnego zwycięstwa. Oby udało się już w Poznaniu. Staramy się skupiać na każdym kolejnym meczu i zrobić wszystko, żeby ta zła passa była już za nami. Priorytetem jest teraz na pewno Puchar. W lidze mamy dziewięć punktów straty do Wisły Kraków. W tej chwili najbliższa droga do europejskich pucharów prowadzi przez Puchar Polski – uważa Kiełbowicz.
Młodzieżowy reprezentant Polski mógł trafić do Manchesteru United. „Osobiście rozmawiałem z dyrektorem”
Latem ubiegłego roku Bright Ede był bohaterem sagi związanej z jego niedoszłym zagranicznym transferem. Mówiło się między innymi o potencjalnych przenosinach młodzieżowca do Benfiki czy Strasbourga, który jest blisko związany z Chelsea (ten sam właściciel – konsorcjum BlueCo). Były dyrektor sportowy Motoru Lublin, Paweł Golański, zdradził, że zainteresowany perspektywicznym stoperem był także Manchester United.
Zagraniczne kluby interesują się piłkarzem Cracovii. Pasy mogą pobić transferowe rekordy
Oskar Wójcik jest jednym z objawień tego sezonu Ekstraklasy. Bardzo dobra dyspozycja środkowego obrońcy sprawiła, że zainteresowały się nim drużyny z najlepszych europejskich lig.