Jednym z najbardziej pamiętnych momentów ostatnich derbów Manchesteru była utarczka Sir Aleksa Fergusona z Roberto Mancinim. Obaj menedżerowie starli się za linią boczną boiska, a o całym zajściu przez wiele dni rozpisywały się angielskie media.
Gorąca sprzeczka Fergusona z Mancinim już na stałe zapisała się na kartach historii Premier League
Starcie Fergusona z Mancinim, to jednak żadna nowość na Wyspach. Tam do „pojedynków” menedżerów i piłkarzy dochodzi bardzo często. Kiedy w grę wchodzą wielkie emocje, nawet ci wielcy dżentelmeni w garniturach tracą głowy. W wielu przypadkach kończy się na pyskówkach, ale historia zna także przypadki, gdy dochodziło do rękoczynów.
Do jednego z takich zdarzeń doszło podczas derbów Londynu pomiędzy Arsenalem i West Ham United. Popularne „Młoty” zdobyły w samej końcówce gola na wagę zwycięstwa, jednak kibiców bardziej zainteresowało to, co działo się obok ławek trenerskich. Pomiędzy Arsenem Wengerem i Alanem Pardew doszło do ostrej wymiany zdań, która zakończyła się szarpaniną. Obu menedżerów musieli rozdzielać stewardzi.
Kolejne starcie i po raz kolejny w roli głównej Wenger. Kiedy jego Arsenal przegrywał ważne mecze (a do takich należy zaliczy spotkania z Tottenhamem Hotspur), to Francuzowi bardzo łatwo puszczały nerwy. Jego głośna kłótnia z Martinem Jolem przeszła już do negatywnego kanonu Premier League.
Gorąco potrafiło być także w Szkocji. Jeśli na boisku spotykają się Celtic i Rangersi, to musi ikrzyć i właśnie tak było 2 marca 2011 roku. Pierwszy konflikt został rozpalony przez Neila Lennona, menedżera „The Bhoys” i El Hadji Dioufa, piłkarza Rangersów. Bardzo szybko do „zabawy” włączyli się inni piłkarze, trenerzy i asystenci. Ostatni akt walk na Parkhead rozegrał się pomiędzy Lennonem i Allym McCoistem, ówczesnym asystentem Waltera Smitha.
Wróćmy do Premier League. Zanim Mancini wdał się w pamietną kłótnię z Fergusonem, to zaliczył już jedno starcie z innym szkockim menedżerem. Był nim David Moyes z Evertonu. Włoch zareagował bardzo impulsywnie na próbę przetrzymywania przez rywala piłki. Prawda jest jednak taka, że Manciniego dość mocno poniosło w tej sytuacji.
Nie oszczędzali się także sami piłkarze, chociaż tych naprawdę spektakularnych i pamiętnych potyczek wcale nie było tak wiele. Do legendy przeszło już starcie Roya Keane’a i Patricka Vieiry w katakumbach Highbury. Francuz miał powiedzieć o kilka słów za dużo do Gary’ego Neville’a, a w obronie swojego kolegi stanął właśnie Irlandczyk. Co było dalej? Zobaczcie sami.
To co się stało w tunelu stadionu Arsenalu jest jednak niczym, w porównaniu z tym co zaszło w trakcie meczu pomiędzy Newcastle United i Aston Villą w 2005 roku. Do gardeł skoczyli sobie Lee Bowyer i Kieron Dyer. Być może nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby nie fakt, że obaj grali w tym czasie w ekipie „Srok”. Legendarna bitwa, która zakończyła się wyrzuceniem z boiska obu zawodników.
Jak więc widać angielscy dżentelmeni nie zawsze potrafią się odpowiednio zachować. Czy może się im dziwić? Piłka nożna wyzwala tak ogromne emocje, że czasami nawet ci najspokojniejsi zamieniają się w dzikie bestie. I chociaż tego typu zachowań nie pochwalamy, to na pewno dodają one futbolowi niebywałego kolorytu, szczególnie brytyjskiemu. Bo to Premier League właśnie!
Hugo Ekitike show! Liverpool prowadzi z Newcastle United [WIDEO]
Newcastle United objęło prowadzenie na Anfield, ale Liverpool w dwie minuty odwrócił wynik rywalizacji. Stało się za to za sprawą dubletu Hugo Ekitike.