Kibice chcą… drukarek? Kuriozalne sceny pod Narodowym
Spora część kibiców ma problem z wejściem na Superpuchar Polski.
Adam Mogielski
fot. Adam Starszynski
Gdy Jarosław Przybył swoim gwizdkiem rozpoczął rywalizację o Superpuchar Polski między Jagiellonią Białystok a Wisłą Kraków, spora część kibiców nie zasiadła na swoich krzesełkach. Ba, nie weszła nawet na stadion.
Sprawcami całego zamieszania zostały bilety. I nie, nie chodzi tutaj o zuchwalców próbujących nielegalnie wtargnąć na teren spotkania (choć to zdecydowanie poprawiłoby frekwencję na Narodowym), lecz o kibiców z legalnie zakupionymi biletami.
Przed Stadionem Narodowym ustawiła się długa kolejka kibiców, którzy ustawili się do… drukarki. Powodem całego zajścia jest fakt, że z jakiegoś powodu kibice nie mogą wejść na stadion za pomocą biletów posiadanych w formie elektronicznej, na ekranach smartfonów.
Dla kibiców, w zdecydowanej większości będących spoza Warszawy, cierpliwe oczekiwanie w licznej kolejce na wydrukowanie biletu na papierze to jedyna szansa, aby zobaczyć choć fragment Superpucharu na żywo.