– Co mogę powiedzieć? Atakowaliśmy, atakowaliśmy i znowu nie strzeliliśmy bramki. Nie mam pojęcia, o co chodzi – mówił zniechęcony Łukasz Trałka po przegranym przez Polonię Warszawa 0:1 meczu z łódzkim Widzewem.
– Stworzyliśmy więcej sytuacji. Stuprocentowych za dużo nie mieliśmy, ale w porównaniu do poprzednich spotkań były. Widocznie jednak za mało. Trener trochę pozmieniał skład. Trenowaliśmy w tygodniu z tymi chłopakami, którzy wcześniej nie mieli miejsca w składzie. Teraz będzie czas, by potrenować zgranie i zacząć łapać punkty – stwierdził pomocnik Polonii.
Decyzją trenera Piotra Stokowca to właśnie Trałka został nowym kapitanem zespołu. Przejął kapitańską opaskę od najlepszego gracza zespołu Adriana Mierzejewskiego. Ta zmiana i wiele innych, włącznie z przemeblowaniem składu, nie pomogła Polonii. Warszawska drużyna po raz kolejny (już trzeci raz 0:1) przegrała i ma już zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.
– Taka była decyzja trenera. O tym, że zostanę kapitanem wiedziałem już od paru dni. Nie ma to żadnego znaczenia. Nie biegam po boisku patrząc, że mam opaskę. Ważne jest to, że ciągle przegrywamy i musimy coraz mocniej patrzeć w dół tabeli. Mam nadzieję, że te dwa tygodnie przerwy coś w naszej grze zmienią. Dziś trener zmienił skład. Ciężko było zagrać na tym naszym boisku. Człowiek koncentruje się głównie na tym, by przyjąć piłkę, a nie podać – stwierdził Trałka po przegranym przez Polonię meczu.
„Wyczuwalne tąpnięcia”. Dziennikarz przewiduje bliski koniec pracy trenerów
Pierwsze niedzielne mecze na polskich boiskach pogorszyły sytuację dwóch szkoleniowców. Z wpisu znanego dziennikarza można wnioskować o dużym zagrożeniu dla ich stanowisk.
Porażka Wieczystej we Wrocławiu. Simundza obronił posadę
Śląsk Wrocław pokonał 2:0 Wieczystą Kraków. Wrocławianie rozegrali dobre spotkanie i wykorzystali swoje okazje. W Wieczystej zapowiada się gorący tydzień.