Już dawno nie było w niemieckim futbolu takiego piłkarza. Nawet nie o talent chodzi, bo ten niezaprzeczalnie ma potężny, ale o to, jak jest przez opinię publiczną postrzegany. Everybody’s Darling, jak powiedzieliby Anglicy. Młody, zdolny i bogaty z jednej strony, skromny, grzeczny i ułożony z drugiej. Czy przystojny – niech oceniają kobiety. Tak czy inaczej, kandydat na zięcia prima sort. Marzenie każdej teściowej.
TOMASZ URBAN
Ale Joshua Kimmich to dziś obiekt westchnień także wielu piłkarskich trenerów, i to tych prowadzących największe kluby świata. To zawodnik nieustannie się pnący, który mimo relatywnie młodego wieku ma bilans godny niejednego utytułowanego 30-latka. W Niemczech powątpiewano, czy będzie w stanie wejść w buty Philippa Lahma, tymczasem Jozua – jak każe go mediom nazywać jego matka – jest dziś jednym z motorów napędowych nie tylko Bayernu, ale także reprezentacji mistrzów świata. Joachim Loew stwierdził nawet po eliminacyjnym meczu przeciwko Irlandii Północnej, że to jedyny piłkarz klasy światowej, jakich Niemcy mają do dyspozycji na boku obrony. I rzeczywiście Kimmich w krótkim czasie całkowicie zdystansował wszelkich możliwych konkurentów.
Do tego jest to piłkarz niezwykle inteligentny, otwarty na porady ze strony starszych i bardziej doświadczonych kolegów. Nie zamyka się we własnym świecie i nie definiuje się przez pryzmat jednej tylko pozycji. Wiosną szefowie Bayernu rozmawiali z nim o jego nowej roli i o tym, że widzą go docelowo na prawej stronie defensywy, a nie w środku pola. Z reprezentacji także płynęły sygnały, że znacznie większe szanse na regularną grę będzie miał przy linii. Kimmich ochoczo zaznajomił się więc ze względnie nowym dla siebie miejscem na boisku. I chyba nie ma dziś żadnych powodów do narzekań.
Wytwór nowej myśli
„Nowy Lahm” jest idealnym ucieleśnieniem myśli szkoleniowej, jaka rozpowszechniła się w Niemczech po tym nieszczęsnym roku 2000 i po katastrofalnym występie reprezentacji na mistrzostwach Europy rozgrywanych na boiskach Belgii i Holandii. Niemiecka piłka zaczęła od tego momentu produkować przede wszystkim graczy uniwersalnych. Skoncentrowano się na tym, by kształcić piłkarza z myślą o grze w drugiej linii. Bo pomocnik musi umieć w zasadzie wszystko. Zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, jak powiedziałby selekcjoner Adam Nawałka. Wszechstronnie wykształcony zawodnik jest potem – według predyspozycji – kierowany do różnych formacji. Taką właśnie drogę przebył Kimmich.
W Stuttgarcie i Lipsku uznawany był za obiecującego środkowego pomocnika. Nikomu nie przyszło na myśl, by szukać mu innego miejsca na boisku. Dopiero Pep Guardiola pchnął jego rozwój na inne tory. To Hiszpan zaczął niewysokiego przecież chłopaka rzucać po różnych pozycjach. Kimmich pełnił u niego najczęściej rolę jednego z trzech środkowych obrońców, zdarzały się jednak i takie sytuacje, że – trochę z powodu braku innych rozwiązań – próbował go także jako jednego z dwójki środkowych, jak chociażby w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Juventusem Turyn w sezonie 2015-16. Grywał też od czasu do czasu na boku bloku obronnego, dzięki czemu dziś trudno go tak naprawdę zdefiniować. Owszem, większość kibiców i dziennikarzy powie, że to prawy obrońca, ale głównie dzięki współpracy z Guardiolą możemy uznać, że Kimmich to po prostu nowoczesny gracz formacji defensywnej. Poza lewą stroną obrony, na której jeszcze nie miał okazji się sprawdzić, może zagrać z doskonałym skutkiem zarówno jako środkowy, jak i boczny obrońca, ale także jako środkowy i boczny pomocnik, i to w najróżniejszych konfiguracjach taktycznych. O ile Lahma bardzo wyraźnie brakuje w szatni Bayernu, o tyle na boisku nie brakuje go wcale. Właśnie dzięki Jo, bo tak zwracają się do niego bliscy znajomi.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (42/2017) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Manuel Neuer nigdy nie został nowym Oliverem Kahnem. Stał się kimś znacznie lepszym
Transfer Manuela Neuera do Bayernu wykraczał daleko poza klubowe gabinety. Dyskutowano o nim nie tylko na trybunach, ale stał się sprawą quasi polityczną. Dla kibiców Schalke był reinkarnacją Judasza, dla fanów Bayernu najemnikiem i uzurpatorem niegodnym miejsca w ich klubie.
Żukowski znów strzela i oddaje hołd Jackowi Magierze [WIDEO]
Mateusz Żukowski ma fantastyczny sezon i zaliczył już szesnastego gola dla swojej drużyny w tym sezonie. Po bramce Polak oddał hołd Jackowi Magierze. Żukowski prowadzony był przez trenera Magierę w Śląsku Wrocław.
Historia dzieje się na naszych oczach. Kobieta po raz pierwszy poprowadzi klub Bundesligi
Union Berlin ogłosił, że do końca sezonu pierwszą drużynę poprowadzi Marie-Louise Eta. To pierwsza taka sytuacja w historii piłki niemieckiej na jej najwyższym poziomie.