W meczu Wisły Kraków z Legią Warszawa arbiter bramkowy – Sebastian Jarzębak – popełnił skandaliczny błąd. Sędzia nie zauważył, że piłka wyszła za linię końcową, a po chwili padł gol dla stołecznej drużyny.
– Do zdarzenia doszło w strefie, która była martwym punktem, tak jak widok w bocznym lusterku w samochodzie w czasie zmiany pasa ruchu. Jest taki moment, w którym kierowca nie widzi auta jadącego obok niego. Niestety musiałem się cofnąć, żeby nie staranował mnie piłkarz i wtedy straciłem kontrolę nad piłką i… wystarczyło – wyjaśnia Jarzębak.
– Nie mogłem pokazać, że piłka wyszła za boisko, bo tego nie widziałem, a tylko czułem. Pech chciał, że po tej akcji padł gol – dodał arbiter, który od tamtego spotkania jest na ustach całej piłkarskiej Polski.
Mecz przyjaźni w Katowicach na remis! Wielkie wydarzenie na Śląsku
GKS Katowice w meczu towarzyskim zremisował z zaprzyjaźnionym Banikiem Ostrawa 1:1. Niestety dla drużyny Rafała Góraka, ale Mateusz Wdowiak zszedł z urazem.