Jagiellonia Białystok po raz kolejny w odstępie kilkunastu dni odwiedziła Kraków i po raz kolejny zgarnęła komplet punktów. Jaga pokonała na wyjeździe Cracovię (2:1) i przesunęła się w tabeli PKO Bank Polski Ekstraklasy na piąte miejsce.
Jagiellonia wywiozła trzy punkty z Krakowa (fot. Michał Stawowiak / 400mm.pl)
Dla obu zainteresowanych drużyn spotkanie przy ul. Kałuży miało ogromne znaczenie. Cracovia i Jagiellonia nie spisują się od reaktywacji rozgrywek zbyt okazale i dużo częściej zawodzą niż wywołują uśmiech na twarzach swoich kibiców. Specyfika PKO Ekstraklasy w tym sezonie jest jednak taka, że przy mocno spłaszczonej tabeli można po jednym zwycięstwie znacząco poprawić swoją pozycję.
Przed bezpośrednim meczem w lepszej sytuacji byli podopieczni Michała Probierza, którzy mieli dwa punkty przewagi nad swoim rywalem. W przypadku wygranej Cracovia mogła się zrównać w tabeli ze Śląskiem Wrocław i utrzymać kontakt z drużynami, które plasują się na podium. Mimo słabszego okresu, piłkarze z Krakowa nie złożyli bowiem broni w wyścigu o europejskie puchary.
Mecz od początku był dość wyrównany, a żadnej z drużyn nie udawało się osiągnąć takiej przewagi, która pozwalałaby zdobyć nad rywalem przewagi, którą następnie udałoby się przekuć na gola. Nieco lepsze wrażenia sprawiała Cracovia, jednak poza strzałem Sergiu Hanki, po którym Jagiellonię uratowała poprzeczka, nic ciekawego na boisku się nie działo.
Nie udało się gospodarzom, ale swoją pierwszą bramkową okazję wykorzystali goście z Podlasia. W 24. minucie po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego i przedłużeniu piłki, dopadł do niej Ivan Runje. Ten przyjął sobie futbolówkę i od razu złożył się do uderzenia. Przymierzył idealnie i Michal Pesković został zmuszony do kapitulacji.
Cracovia nie złożyła broni i bardzo szybko przeszła do zdecydowanej ofensywy, tak by jak najszybciej odrobić straty. Mocno na bramkę Jagiellonii uderzali Hanca i Milan Dimun, jednak żadnemu z nich nie udało się zmusić Damiana Węglarza do wysiłku.
W 40. minucie mogło być już 2:0 dla Jagiellonii. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Maciej Makuszewski, jednak Cracovię uratował w tej sytuacji słupek.
Jeszcze w pierwszej połowie na Krakowem doszło do prawdziwego oberwania chmury, a rzęsiście padający deszcz utrudniał obu zespołom grę w piłkę. Jedno było pewne – jeśli gospodarze chcieli w tym meczu liczyć na zdobycz punktową, to po zmianie stron musieli zaprezentować się dużo lepiej niż w pierwszych 45 minutach.
Jak się okazało, kilka chwil po wznowieniu gry Cracovia doprowadziła do wyrównania. Po błędzie Węglarza piłkę z bliska do siatki posłał Ołeksij Dytiatjew. Radość miejscowych nie trwała jednak długo, ponieważ sędzia Szymona Marciniak czekał na decyzję kolegów sprawdzających całą akcje na powtórkach. Werdykt był taki, że arbitrzy dopatrzyli się pozycji spalonej i bramka została anulowana.
Cracovia próbowała, ale była nieskuteczna. Swoją szansę wykorzystali z kolei z zimną krwią goście. Na kwadrans przed końcem zawodów fatalnie pomylił się Michal Pesković, który po dośrodkowaniu ze skrzydła „wypluł” piłkę przed siebie, a na taki prezent czekał już Bartosz Bida, który z najbliższej odległości dobił futbolówkę do siatki. 2:0 i można już było zaryzykować tezę, że jest po zawodach.
Błąd! Minęło bowiem zaledwie kilka minut, a piłkarze Probierza załapali kontakt. Tym razem w pole karne Jagiellonii piłkę wrzucił Mateusz Wdowiak, a tam lekko tracił ją Lopes. Futbolówka odbiła się następnie od interweniującego już Węglarza i wpadła do siatki.
Wynik zmianie już ostatecznie nie uległ zmianie. Jagiellonia dotrwała z korzystnym wynikiem do końca i wywalczyła cenne trzy punkty na gorącym terenie. Dzięki temu zespół z Podlasia awansowała na piąte miejsce w tabeli.
Pomocnik Widzewa doznał kontuzji. Będzie pauzował przez kilka tygodni
W najbliższych tygodniach szkoleniowiec Widzewa Łódź, Mateusz Stolarski, nie będzie mógł korzystać z Daniego Silvy. Portugalczyk nabawił się urazu mięśniowego.
Czy z Wieczystą Simundza zagra o posadę? Dyrektor Śląska odpowiada
W obliczu niezadowalających wyników Śląska Wrocław w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się doniesienia odnośnie przyszłości jego trenera. Do sprawy odniósł się dyrektor sportowy klubu.
Opublikowano ranking najlepszych akademii. Jest wśród nich Lech Poznań
Akademia Lecha Poznań zajęła 136. lokatę w zestawieniu najlepszych szkółek piłkarskich na świecie. ,,Kolejorz'' wychował 28 zawodników spełniających kryteria CIES.