Sekundy dzieliły Wisłę Kraków od drugiego zwycięstwa w sezonie. Wydawało się już, że trzy punkty padną łupem gospodarzy, gdy w trzeciej minucie doliczonego czasu gry do wyrównania doprowadził Bekim Balaj.
Gra Wisły od pierwszych minut mogła się podobać. Krakowianie częściej zagrażali bramce rywala, tworząc liczne, składne akcje. Piłkarze Jagiellonii nastawili się natomiast na grę z kontry, w której najwięcej zagrożenia w polu karnym gospodarzy stwarzał Mateusz Piątkowski. W pierwszej połowie goli jednak nie oglądaliśmy.
Obraz gry nie zmienił się po przerwie. Stroną dominującą była krakowska Wisła, a Jagiellonia straszyła kontratakami. Wiślacy dopięli swego w w 79. minucie, gdy po niefortunnej interwencji Jakuba Tosika głową piłkę do Patryka Małeckiego zgrał Paweł Brożek, a pomocnik gospodarzy dopełnił formalności. Wydawało się już, że trzy punkty padną łupem gospodarzy, gdy w trzeciej minucie doliczonego czasu gry do wyrównania doprowadził Bekim Balaj po efektownym uderzeniu z rzutu wolnego.
Jagiellonia remisując w Krakowie zdobyła siódmy punkt na terenie rywala. Wszystkie cztery dotychczasowe mecze zespół Piotra Stokowca rozegrał bowiem na wyjeździe.
Tabela Ekstraklasy po 10. kolejce. Zmiany w dolnych rejonach
Zakończyliśmy zmagania w dziesiątej serii gier PKO Bank Polski Ekstraklasy. Wygrana Motoru w Radomiu sprawiła, że ekipa Johna Carvera znalazła się pod kreską.