Doświadczony napastnik Milanu, Filippo Inzaghi, przechodzi obecnie rehabilitację po poważnym urazie kolana, którego doznał w listopadzie. 37-latek myśli już jednak o triumfalnym powrocie na boisko.
– To prawda, że po spędzeniu tak wiele czasu na najwyższym poziomie, kolejne urazy mogły zakończyć moją karierę. Nigdy jednak nie rezygnowałem, nawet gdy zerwałem więzadła krzyżowe w listopadzie – zapewnił Inzaghi. – Moim sekretem jest pasja i miłość, które wkładam w to, co robię. Uważam się za szczęśliwego człowieka, bo miałem możliwość robienia czegoś, co kocham: grać w piłkę. Miałem również szczęście, że wygrałem tak prestiżowe trofeum, jak Ligę Mistrzów z Milanem – dodał.
Gdy zapytano go o to, czy będzie w stanie wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie „Rossonerich”, stwierdził, że nie widzi większych przeszkód. – Dzień po doznaniu kontuzji cały zespół przyszedł do mnie w Milanello. Muszę powiedzieć, że bardzo mnie to wzruszyło. Gdy wrócę, będzie jeszcze więcej opcji w ataku. Chcę dać zespołowi coś ekstra – zapewnił 37-latek.
Co za gol Zalewskiego! Polak trafia do siatki w hicie Serie A! [WIDEO]
Nicola Zalewski popisał się świetną bramką w ligowym meczu Atalanty z Lazio. Trafienie reprezentanta Polski podwyższyło rezultat meczu na 2:0 dla Orobici.
Jan Ziółkowski: To był rok, który zmienił moje życie
Minione dwanaście miesięcy było dla niego wyjątkowe. Przebojem wszedł do składu Legii, wygrał Puchar Polski oraz Superpuchar Polski i zagrał w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Latem pomógł Wojskowym awansować do Ligi Konferencji, a następnie wyjechał do Romy, w której zaliczył już kilkanaście spotkań. No i zadebiutował w reprezentacji Polski.
Więcej niż jakość. Zieliński pnie się w klasyfikacji obcokrajowców z największą liczbą występów w Serie A
Wystartował w sierpniu z 10. pozycji, systematycznie i bez hałasu mijał kolejnych rywali, ale hałas dopiero się zacznie. W niedzielę, 1 lutego, wskoczył na 5. miejsce i ruszył w pogoń za pierwszą czwórką.