Świadkami bardzo ciekawego meczu byli kibice, którzy zjawili się na pierwszym po powrocie na Stadion Miejski spotkaniu z udziałem Warty. Choć gospodarze prowadzili 2:0, nie zdołali dowieźć do końca korzystnego rezultatu.
Po siedmiu minutach gry zapowiadało się na sporych rozmiarów niespodziankę. Gole w niedzielnym spotkaniu według przedmeczowych zapowiedzi strzelać mieli goście, a worek z bramkami rozwiązał na przekór wszystkim Piotr Reiss. Legenda poznańskiej piłki nie miała problemów z wykorzystaniem rzutu karnego.
W 57. minucie było już 2:0. Wszystko za sprawą dokładnego dośrodkowania Reissa i celnego strzału głową Gajtkowskiego. Ostatecznie goście nie dali jednak za wygraną. W końcówce meczu gwałtownie przycisnęli, zdobyli dwa gole (Pawlusiński i Kowalski) i byli o krok od zdobycia trzeciego (piłka w doliczonym czasie gry zatrzepotała w siatce Warty, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej). Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:2.
Warta po rozegraniu siedmiu meczów plasuje się na dziewiątym miejscu w tabeli. Termalica jest trzecia. Prowadzi Pogoń Szczecin przed Bogdanką Łęczna.
Rollercoaster emocji w Krakowie! Wisła odrobiła straty i wygrała z Miedzią [WIDEO]
Było blisko niespodzianki pod Wawelem. Biała Gwiazda do 88. minuty tylko remisowała na własnym stadionie z Miedzią Legnica aż w polu karnym zjawił się Angel Rodado i Wisła rzutem na taśmę wygrała 3:2.