Kolejarz Stróże pokonał 2:0 Ruch Radzionków i tym samym zbliżył się do czołówki. Rywale natomiast zachowali tylko trzy punkty nad strefą spadkową.
Obie drużyny zaczęły spotkanie mając zupełnie inne cele. Gospodarze pragnęli dołączyć do grupy zespołów walczących o awans, natomiast Ruch chciał powiększyć przewagę nad grupą walczącą o utrzymanie. Gościom nie mógł w tym pomóc ich etatowy kapitan – Piotr Rocki, który nie wystąpił z powodu nadmiaru żółtych kartek. W ogóle Ruch przyjechał do Stróż w mocno okrojonym składzie. Dość powiedzieć, że na ławce rezerwowych obok trenera Artura Skowronka zasiadło tylko trzech zawodników z pola.
Braki kadrowe były widoczne na boisku. Mimo, że to Ruch zaatakował jako pierwszy, to jednak pierwsza połowa należała do Kolejarza. Oglądaliśmy festiwal strzelecki, ale obu zespołom brakowało precyzji. W 22. minucie przed polem karnym znalazł się Witold Cichy, ale jego uderzenie minęło nieznacznie bramkę Marcina Suchańskiego. Niedługo po tym strzelał Rafał Zawiślan, ale piłkę zmierzającą w okienko wybił na rzut rożny bramkarz Ruchu. Stróżanie przeważali, oddali więcej strzałów, ale żaden nie mógł znaleźć drogi do siatki.
W drugiej połowie piłkarze się w końcu wstrzelili, ale najpierw rzut karny zmarnował Marcin Stefanik. W 50. minucie w polu karnym faulował Suchański, ale potem wyczuł intencje strzelca i naprawił swój błąd. W końcu jednak Kolejarzowi udało się przełamać defensywę gości. Cheikh Niane przejął piłkę w środku pola i oddał do Macieja Kowalczyka. Ten zagrał do Janusza Wolańskiego, który świetnie zacentrował, a akcję zamknął Zawiślan. Minęło 14 minut i gospodarze podwyższyli prowadzenie. Tym razem asystował Kowalczyk, a z bliska zdobył bramkę Wolański. Po tym golu Ruch był już na kolanach i do końca spotkania nie był w stanie zdobyć nawet honorowego gola.
Meczycho w pierwszej lidze. Siedem goli i dublet napastnika
Stal Rzeszów wygrała 4:3 wyjazdowe starcie z Pogonią Siedlce. Dublet zaliczył gracz gospodarzy Cezary Demianiuk. Siedlczanie przegrywali już trzema golami i zaprezentowali prawie udaną remontadę, a po drodze zmarnowali jeszcze rzut karny.