Broniący się przed spadkiem GKS Katowice wygrał z Bogdanką Łęczna 1:0 będąc zespołem zdecydowanie lepszym. W innym spotkaniu Sandecja Nowy Sącz pokonała KS Polkowice 2:1, po golu zdobytym w 93. minucie.
„Gieksa” rozpoczęła spotkanie z przewagą trzech punktów nad strefą spadkową, a Bogdanka z realnymi szansami na awans do ekstraklasy. Mimo skrajnych celów na ten sezon, to Katowice zaczęły mecz z większym animuszem. Już w 15. minucie prowadzenie gospodarzom dał Mateusz Zachara, który świetnie odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu.
Piłkarze GKS-u chcieli pójść za ciosem, ale dwukrotnie zabrakło precyzji Damianowi Chmielowi. Najpierw jego strzał instynktownie nogami wybronił Sergiusz Prusak, a w następnej sytuacji bramkarz gości sparował jego uderzenie na rzut rożny.
Po dobrym spotkaniu Gieksa inkasuje bezcenne trzy punkty w walce o utrzymanie.
Trener miejscowych Robert Moskal zapowiadał walkę od pierwszej do ostatniej minuty, a jego podopieczni wyszli z takim samym przeświadczeniem na boisko. Już w 3. minucie sytuacji sam na sam z Przemysławem Kazimierczakiem nie wykorzystał Kamil Majkowski, do piłki dopadł jeszcze Lukas Janic, który nie trafił jednak do pustej bramki.
W 22. minucie swoją szansę mieli goście, a konkretnie Damian Piotrowski, którego uderzenie nieznacznie minęło słupek bramki Mariusza Różalskiego. Po niespełna dziesięciu minutach na prowadzenie wyszli broniący się przed spadkiem polkowiczanie. Mateusz Bartków idealnie dośrodkował do Grzegorza Kuświka, który pewnym strzałem pokonał bramkarza Sandecji.
Radość gości trwała tylko 20 minut, bo po takim czasie wyrównał etatowy egzekutor Sandecji – Arkadiusz Aleksander. A w trzeciej minucie doliczonego czasu zwycięstwo gospodarzom zapewnił Marcin Makuch, który wykorzystał podanie Bartosza Szeligi.
Kilka dni temu usłyszeliśmy plotkę, że Łódzki Klub Sportowy może rozgrywać wiosenne mecze poza Aleją Unii. Jak się okazało, takowych planów jednak nie ma.