Porażka na Słowacji na początku eliminacji do ME 2016 była dla reprezentacji Hiszpanii dopełnieniem fatalnego mundialu. Tak naprawdę dopiero po niej zespół znalazł się na krawędzi degrengolady. Vicente del Bosque podniósł go z niej, ale w stylu dalekim od pięknego. Hiszpanie zdobywali punkty, ale z mozołem niegodnym wciąż panujących mistrzów Europy.
Hiszpańscy kibice oczekują pewnej wygranej nad Słowacją (foto: G.Wajda)
Dlatego też dzisiejszy rewanż w Oviedo ma znaczenie wykraczające ponad zwykłe trzy punkty. La Roja ma po pierwsze wygrać. Trzy punkty są konieczne nie tylko ze względów prestiżowych, by odzyskać pierwsze miejsce w tabeli, ale i czysto praktycznych. Przecież na koniec eliminacji la seleccion jedzie na Ukrainę, do rywala zajmującego obecnie trzecie miejsce. Dobrze byłoby mieć nad nim wówczas przewagę większą niż trzy punkty. Ale oczekuje się zwycięstwa odniesionego w sposób bezdyskusyjny. Tylko takie przywróci bowiem fanom optymizm, wiarę w obecny zespół pod wodzą obecnego selekcjonera.
W hiszpańskim obozie wszyscy spodziewają się, że rywal postawi przed polem karnym autobus, nastawi się na obronę wyjściowego rezultatu 0:0. Sytuacji może być niewiele, należy je wykorzystać Dlatego też wszyscy dopieszczają Diego Costę, podkreślając, jak świetnym jest piłkarzem i że w końcu musi zacząć strzelać dla reprezentacji gole. Być może zawodnik Chelsea zagra dziś w ataku razem z Paco Alcacerem z Valencii.
Największą troską Del Bosque jest stan zdrowia kontuzjowanego w ostatnim meczu ligowym pomocnika Atletico Koke, który świetnie rozumie się na boisku z Diego Costą. Bardzo chciałby móc wystawić go w składzie, wierząc w to, że zaliczy asystę po stałym fragmencie gry.
Carlo Ancelotti z nowym kontraktem. Znak zaufania federacji
Włoski szkoleniowiec nie przeszedł jeszcze pierwszego poważnego testu w roli selekcjonera Canarinhos. Mimo to federacja postanowiła podpisać z nim długoterminowy kontrakt.