Gwiazdy na gwiazdkę: Alfabet reprezentanta – Kamil Glik
Błyszczy w Monaco, wkrótce być może trafi do jeszcze lepszego klubu, ale i tak już na zawsze pozostanie przywódcą Torino. Twardy chłopak z jastrzębskiego osiedla Przyjaźń przeszedł długą drogę by być tam, gdzie ostatecznie dotarł. A na krętej, wyboistej, czasem zdradliwej ścieżce byli ludzie – bliscy i dalsi jego sercu. Oto (prawie) wszyscy ludzie Il Capitano.
Kamil zapisał piękną kartę w Turynie, teraz kreśli swoją historię w Monaco
Alessandro. Po pierwsze Mazzola – legenda światowego futbolu, lecz być może jeszcze większą sławą dawno temu był jego ojciec Valentino – gwiazda wielkiego Torino lat 40. Zginął wraz z całą drużyną wracając z meczu i rozbijając się w samolocie o ścianę bazyliki na wzgórzu Superga pod Turynem. 4 maja 1949 roku jest datą, którą zna każdy kibic Torino, każdy z kolei zawodnik przychodzący do klubu zapoznawany jest z jego tragiczną historią, każdy musi się dowiedzieć kim był Mazzola, a każdy kapitan w kolejną rocznicę tragedii, pod ścianami bazyliki uroczyście odczytuje nazwiska 31 ofiar składając hołd wielkiej drużynie. Przez lata zaszczyt ten przypadał w udziale Kamilowi. Alessandro to również imię Baricco, eseisty, autora sztuk teatralnych i znanego na świecie pisarza, który kiedyś powiedział: – Ekscytuje mnie gra Glika…
Boniek. Zbigniew, szef PZPN. Ponoć panowie nie przepadają za sobą. Pogłoski o domniemanej wzajemnej niechęci swój początek mają na Wembley, gdzie drużyna Waldemara Fornalika przegrała z Anglią. To wtedy Zibi wpadł do szatni i powiedział zawodnikom kilka gorzkich słów. Dostało się przede wszystkim Kamilowi. Fornalik w rozmowie z autorem książki biograficznej Glika powiedział, że Kamil nie był faworytem prezesa. Boniek nazwał te słowa absurdalnymi. Sam piłkarz tak tłumaczył całe zdarzenie na łamach książki: „Prezes po meczu zszedł do szatni i powiedział do zawodników, że nie mają sił, żeby biegać przez 90 minut. Dziwił się też, że piłkarz, który gra w Serie A, nie może wybiegać całego spotkania. Mam taki charakter, że wstałem i zapytałem, czy prezes mówi do mnie. Odpowiedział, że tak. Na to zareagowała reszta chłopaków: wstali i uspokoili sytuację. Na tym się skończyło. To była taka słowna sprzeczka. Nic poważnego.” Krótko – co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. To Boniek przecież powiedział, że gdyby Glik urodził się wcześniej i grał w reprezentacji z lat 80., w ówczesnym systemie taktycznym, byłby jednym z najlepszych obrońców świata. Z Bońkiem łączy go coś jeszcze. Były as Juve i Romy w sezonie 1985-86 zdobył w Serie A 7 bramek. Kamil, jako obrońca (!), wyrównał ten polski rekord na włoskiej ziemi prawie 30 lat później. Zibi bił mu wtedy brawo i gratulował, a włoskie media, w tym „La Gazzetta dello Sport” wybrały do jedenastki sezonu.
(…)
Łukasz Piszczek. Kolega z reprezentacji Polski. Urodzili się 40 kilometrów od siebie. Mogli grać razem również w Borussii Dortmund, bo Thomas Tuchel szukając kogoś, kto zastąpi Matsa Hummelsa myślał właśnie o Gliku. Niemcy proponowali Torino 10 milionów euro, ale ostatecznie Bundesliga znów nie była dla Glika. Znów, bo wcześniej mówiono o możliwym transferze do Bayernu Monachium, który szukał obrońcy na… już i w końcu znalazł, tyle że Serdara Tasciego…
(…) Urbano Cairo. Prezydent Torino. – Mam z nim bardzo dobry kontakt, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że wręcz koleżeński – opowiadał zawodnik. To szef oddany swojej robocie, lubiący swoich piłkarzy, jeżdżący z nimi właściwie na wszystkie mecze. Boss Torino zrobił świetny interes na Polaku. Kupił go z Palermo za trochę ponad 2 miliony euro, sprzedał zarabiając pięć razy tyle.
Ventura. Giampiero, trener Kamila w Bari i Torino, obecnie selekcjoner reprezentacji Włoch. – To trener, któremu zawdzięczam jeśli nie najwięcej, to na pewno bardzo dużo. Pozwolił mi dorosnąć jako piłkarzowi, rozwinąć się – mówi Glik. Razem święcili awans do Serie A, europejskich pucharów i pierwsze od 20 lat derbowe zwycięstwo nad Juventusem. A trzeba być turyńczykiem, by wiedzieć co znaczy rywalizacja obu klubów. Kamil ze swoim charakterem pasował idealnie do derbowej wojny między tradycją Granaty a bogactwem spod znaku Fiata. Fani z Curva Maratona nim zaczęli skandować: Glik, Glik, Glik przy każdym rzucie rożnym, pokochali go najpierw za… czerwone kartki. W meczach z Juve wylatywał z boiska, grał tak ostro, że aż kości trzeszczały. To był ich wojownik, człowiek który nie czuł respektu przed pasiastą koszulką Juve, wzbudzającą strach w całych Włoszech. Nawiasem mówiąc w swoim pierwszym sezonie w Serie A w barwach Torino uzbierał 8 żółtych i 2 czerwone kartki. W rekordowym – 12 żółtych.
(…)
Zbigniew MUCHA
Cały alfabet można znaleźć w świątecznym numerze tygodnika „Piłka Nożna”
Zbigniew Boniek optymistą przed finałem ze Szwecją. „Jesteśmy lepszą drużyną”
We wtorek reprezentację Polski czeka wielki, ostateczny bój o udział w mistrzostwach świata. Zbigniew Boniek podkreśla, że Polacy są lepszą drużyną od Szwecji.
Lewy znów przejdzie do historii? Potrzebny jeden gol
Robert Lewandowski może we wtorek samodzielnie awansować na 5. miejsce wśród najlepszych strzelców reprezentacji w historii. Potrzebuje do tego tylko gola w spotkaniu ze Szwecją.
EURO U-19 nie dla Polaków. Zdecydowała porażka z Anglikami
Reprezentacja Polski do lat 19 nie zagra na młodzieżowym EURO. Biało-czerwoni nie zdołali sprawić sensacji, odwracając trudne położenie w grupie eliminacyjnej.