Kamil Grosicki na dobre zakotwiczył we francuskim Rennes. Niedługo będzie miał szanse na debiut w nowym otoczeniu. Na łamach Faktu opowiada o kulisach transferu.
– Nerwowo zrobiło się w przeddzień podpisania dokumentów. Wkurzałem się, bo piętrzyły się formalności. Najpierw, po testach medycznych odwołano z Francji nasz lot – mój i mojego menedżera – mówi Grosicki.
– Dotarcie do Sivas miało się wydłużyć. Wtedy menedżer zdecydował, że wyłoży niemal 100 tysięcy złotych na prywatny samolot. Czas naglił, bo jak najszybciej chcieli mnie widzieć w Rennes, stąd pomysł Mariusza z samolotem. A jak już było po wszystkim, to powiedział, że samo przeprowadzenie transferu to bułka z masłem – dodaje Grosicki.
Piłkarz odniósł się także do słów prezesa Jagiellonii Białystok, który uważa, że Grosicki boi się czarnoskórych zawodników. – E tam, żartował. Kręciło się trochę Arboledą. Choto też mógłby coś na ten temat powiedzieć. Jak przyjechał z Legią do Białegostoku i go wsadziłem na karuzelę, to długo nie mógł z niej zejść – mówi ze śmiechem Grosik.
Kolejny Polak dołączy do Dynama Kijów. Kędziorek kompletuje sztab
Maciej Kędziorek tymczasowo został pierwszym trenerem ukraińskiego hegemona, ale niewykluczone, że pozostanie na tym stanowisku na dłużej. 46-latek kompletuje swój sztab, w którym ma znaleźć się miejsce dla innego trenera z Polski.