Tak grającego Podbeskidzia w tym sezonie jeszcze nie oglądaliśmy. Podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego w starciu z Wisłą Kraków zaprezentowali się zaskakująco dobrze, a do pełni szczęścia zabrakło im zwycięskiej bramki. Spotkanie w Bielsku-Białej mimo znaczącej przewagi gospodarzy zakończyło się remisem 0:0.
Przed poniedziałkowym starciem Podbeskidzia i Wisły obie drużyny dzieliło osiemnaście punktów. „Górale” mieli na koncie zaledwie dziewięć oczek i zamykali ligową tabelę, z kolei Wisła plasowała się tuż za Legią i Górnikiem. Od pierwszych minut zdecydowani lepsi byli jednak piłkarze Ojrzyńskiego.
Podbeskidzie nie przestraszyło się wyżej notowanego rywala, a kilkanaście minutach dobrej gry sprawiło, że strach zaczął pojawiać się na twarzach zawodników Wisły. „Górale” konsekwentnie ostrzeliwali bramkę rywala, ale nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie broniącego dostępu do bramki Wisły Miśkiewicza. Przewaga miejscowych w pierwszej połowie i tak była miażdżąca czego najlepszym dowodem była statystyka celnych strzałów (8:0!).
Po zmianie stron gra krakowian nieco się poprawiła, ale swoje warunki gry i tak dyktowali bielszczanie. Wisła nie przegrała w Bielsku-Białej tylko dzięki bardzo dobrej postawie golkipera.
Motor Lublin może pogłębić kryzys Śląska Wrocław. Ma patent na pokonywanie go
Sobotnie zmagania na boiskach PKO Bank Polski Ekstraklasy otworzy mecz Motoru Lublin ze Śląskiem Wrocław. Gospodarzom dobrze kojarzą się tego typu okazje.