Nie było niespodzianki w pierwszym z trzech zaplanowanych na niedzielę meczów Ligue 1. LOSC Lille gładko pokonało przed własną publicznością Guingamp (3:0).
Gospodarze byli uważani za faworytów niedzielnego meczu i ze swojej roli wywiązali się bez większego zarzutu. Piłkarze Lille nie zamierza czekać na rozwój wypadków i ruch rywala, od początku przechodząc do zdecydowanej ofensywy. Efekt? Wystarczyło 10 minut, by piłka dwukrotnie wpadła do bramki Guingamp.
Wynik spotkania otworzył Xeka, który dopadł do wyłożonej przed pole karne piłki i przymierzył tuż przy słupku. Bramkarz nie zdołał na czas zareagować i Lille objęło prowadzenie. Asystę przy tym golu zapisał na swoim koncie Nicolas Pepe.
Goście nie zdołali się jeszcze otrząsnąć po stracie pierwszej bramki, a już musieli przyjąć kolejny cios. Tym razem zamieszanie w polu karnym rywala wykorzystał Jonathan Bamba, który mocnym uderzeniem pod poprzeczkę nie pozostawił żadnych szans na skuteczną interwencję.
Lille nie pozwalała rywalowi na zbyt wiele i na kwadrans przed końcem przypieczętowało swoją wygraną trzecim golem. Po raz kolejny w roli głównej wystąpił Bamba, który wyszedł na pozycję sam na sam z bramkarzem i pokonał go pewnym strzałem. Drugą asystę do swojego dorobku dorzucił Pepe.
Goście kończyli mecz w osłabieniu, ponieważ tuż przed końcem z boiska wyrzucony został Christophe Kerbrat, który został ukarany bezpośrednią czerwoną kartką.
Znakomita forma kapitana przed zgrupowaniem! Kolejne gole Lewandowskiego [WIDEO]
Robert Lewandowski na dobre przełamał strzelecką niemoc w Chicago Fire. W nocy z sobotę na niedzielę, napastnik reprezentacji Polski zdobył bowiem dwie bramki.
Koszulki Lewandowskiego sprzedają się w jak świeże bułeczki. MLS opublikowała zestawienie
Robert Lewandowski wzbudza za oceanem olbrzymie zainteresowanie. Koszulki kapitana reprezentacji Polski są czwartymi najczęściej kupowanymi spośród wszystkich zawodników występujących w Major League Soccer.
Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.
Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.