Śląski klub zdecydował się rozwiązać drużynę rezerw, która występowała na poziomie IV ligi. Tyszanie podpisali za to umowę partnerską z innym klubem.
GKS Tychy w ramach oszczędności zdecydowało się na drastyczny krok i rozwiązało IV-ligową drużynę rezerw. Informacja ta została już oficjalnie przedstawiona przez śląski klub.
– Już przed startem poprzedniego sezonu rozważaliśmy opcję rozwiązania zespołu rezerw. Bardzo długo analizowaliśmy sytuację i ostatecznie podjęliśmy taką decyzję. Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim zawodnikom oraz całemu sztabowi. Oczywiście stworzymy odpowiednie możliwości do rozwoju naszych talentów w jeszcze lepszych warunkach i wyższej lidze. Mamy już sprawdzonego partnera, który nam w tym pomoże – powiedział Max Kothny, członek zarządu KP GKS Tychy.
GKS Tychy w celu ogrywania swoich młodych piłkarzy, którzy występowali w rezerwach, nawiązał współpracę z Podlesianką Katowice, która gra w Betlic 3.liga w grupie trzeciej.
– Jesteśmy bardzo zaszczyceni i dziękujemy GKS Tychy za propozycję umowy i nawiązanie współpracy. Dla nas jest to wielka sprawa, bo wiemy, że GKS, to klub z tradycjami i klasą sportową. Naszą misją w tej umowie jest posiadanie statusu klubu, który będzie ogrywał zawodników z Tychów, którzy następnie zaczną regularnie grać w pierwszej lidze. Początek do współpracy został wykonany już w minionej rundzie, bo wypożyczenie Miłosza Krzaka było pierwszym krokiem. Mam nadzieję, że takich zawodników będzie coraz więcej – stwierdził Dawid Brehmer, trener Podlesianki Katowice.
Bytom znów bez zwycięstwa! Pogoń Siedlce urwała punkty po błędzie rywali
Polonia Bytom nie zdołała przełamać serii niepowodzeń i tylko zremisowała z Pogonią Siedlce 1:1. Choć gospodarze objęli prowadzenie już w 3. minucie, kosztowny błąd w defensywie sprawił, że znów stracili cenne punkty.
Pięć goli, dwie czerwone kartki! Puszcza rozbiła Stal
Puszcza wygrała u siebie aż 4:1 ze Stalą Rzeszów w 22. kolejce 1. Ligi. Bramki w barwach klubu z Niepołomic zdobyli Konrad Kasolik, Amarildo Gjoni, Kosei Iwao i Mateusz Cholewiak. Obie drużyny kończyły niedzielny mecz w dziesięciu.