– Nie powiedziałbym, że będziemy mieli lepiej, łatwiej i przyjemniej niż warszawianie – o losowaniu par 1/16 finału Ligi Europy w wywiadzie dla „Piłki Nożnej” powiedział gracz Wisły – Łukasz Garguła.
W kolejnej fazie rozgrywek LE rywalem Wisły Kraków będzie Standard Liege. Legia Warszawa zagra natomiast ze Sportingiem Lizbona.
– Po zakończeniu meczu z Twente, gdy nie znaliście jeszcze wyniku, który padł w Londynie, był pan uśmiechnięty. Czyżby dzień wcześniej odwiedziła pana wróżka, która podała rezultat?
– Nie. W głowie miałem wówczas narzeczoną Patrycję, do której puściłem oczko. W czasie meczu nie docierały do nas żadne informacje na temat przebiegu wydarzeń w Anglii. Kiedyś wyniki pojawiały się na telebimach, tym razem musieliśmy opierać swe sądy na reakcjach kibiców. Myślałem, że zdarzyło się coś pozytywnego, ale gdy u nas sędzia zagwizdał po raz ostatni dowiedzieliśmy się, iż Fulham prowadzi 2:1. Na szczęście potem Odense dołożyło jeszcze jedno trafienie.
– Musi pan jednak przyznać, że nie do końca wierzyliście w to, że Duńczycy są w stanie urwać punkty Fulham.
– Mierzyliśmy się z Odense dwa tygodnie wcześniej i to nie była ta sama drużyna, która wygrała z nami w Krakowie w pierwszej serii spotkań. Zakładaliśmy więc scenariusz, że Fulham z pewnością zwycięży. Na szczęście futbol jest na tyle nieprzewidywalnym sportem, że nawet zdecydowana przewaga na boisku nie gwarantuje zwycięstwa.
– Wisła potrzebuje wzmocnień przed dwumeczem ze Standardem Liege?
– Nie mam żadnych informacji z klubu dotyczących planowanych ruchów kadrowych. Mamy ogromny potencjał, kwestią jest poukładanie wszystkich klocków we właściwy sposób. Wydaje się jednak, że do drużyny ktoś dołączy. Warto pomyśleć nad pozyskaniem obrońców, bo widzieliśmy choćby w meczu z Twente, że gdy kilku defensorów wypada z powodu urazów, pojawia się kłopot.
* Cały wywiad w najnowszym Tygodniku „Piłka Nożna”
Rozmawiają Szymon Bartnicki i Emil Kopański źródło: „Piłka Nożna”
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.