Pandemia
koronawirusa wywróciła do góry nogami pierwotne plany gry w
Bundeslidze, w związku z czym terminarz kolejek 26-34 trzeba było
ułożyć od nowa. Na szczęście dwumiesięczna pauza w rozgrywkach
jest już za nami, a
kluby wróciły do rywalizacji.
Nawet Rouwen Hennings po wejściu na boisko nie zdołał poprowadzić Fortuny do zwycięstwa (foto: Jan Huebner/Imago sport)
Najmniej
interesująco spośród sobotnich spotkań zapowiadało się starcie
Fortuny Duesseldorf z SC Paderborn. Poziom meczu nie zaskoczył pozytywnie, a
obie drużyny zaprezentowały się tak, że w przypadku ich
degradacji, raczej niewielu postronnych kibiców będzie rozpaczać.
W
sobotnie popołudnie na obiekcie Merkur Spiel-Arena w Duesseldorfie
nie było goli, ani nawet ciekawych sytuacji. Wystarczy napisać, że
zespoły oddały po zaledwie jednym celnym strzale na bramkę.
Nieco
lepiej spisywali się gospodarze, jednak
brakowało im konkretów w ofensywie, aby
zaskoczyć rywala. Najlepszy snajper Fortuny, Rouwen Hennings,
rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Wszedł na murawę na końcowe
pół godziny, ale nawet on nie potrafił poprowadzić drużyny do
wygranej.
Leczącego kontuzję Dawida Kownackiego zabrakło w kadrze Fortuny na sobotnie spotkanie.
Z
taką grą obu zespołom bardzo trudno będzie utrzymać się w
Bundeslidze. Paderborn zamyka tabelę i nic nie wskazuje na to, że
wydostanie się ze strefy spadkowej. Fortuna jest na miejscu
barażowym, ale nad Werderem ma tylko pięć punktów przewagi i aż dwa
mecze rozegrane więcej. Jeżeli więc drużyna z Bremy wygra oba te spotkania, zepchnie ekipę trenera Uwe Roeslera na przedostatnią
pozycję.
Hoeness spokojny o los gwiazdy. „Czuję się jak w domu”
Bayern Monachium pracuję nad nową umową dla Harry`ego Kane`a. W stolicy Bawarii są jednak optymistami ws. pozostania angielskiego napastnika na Allianz-Arena.