Ściany nośne pękają, dom się wali, a gospodarz zaprasza znajomych, żeby pokazać im nowy kwiatek doniczkowy, który sobie właśnie kupił. Tak to wygląda dziś w Realu Madryt.
LESZEK ORŁOWSKI
Otóż dwa dni po tym, jak w katastrofalnym meczu drużyna, przegrywając z Sociedad, straciła de facto szanse na mistrzostwo Hiszpanii, Florentino Perez zaprezentował kibicom swój wielki transfer: niejakiego Brahima Diaza, o którym dotychczas prawie nikt nie słyszał…
Latem odszedł wielki lider zespołu – Cristiano Ronaldo, którego następcy nie sprowadzono. Żaden z zawodników tworzących kadrę nie zdołał przejąć jego roli, choć kilku zdradzało na to ochotę i nawet coś im na początku sezonu wychodziło. Stare asy są zmęczone, słaniają się na nogach, człapią po boisku, jakby miały buty o trzy numery za duże, a myśleć też im się za bardzo nie chce. Wszyscy kibice i dziennikarze widzą, że drużyna natychmiast potrzebuje nowej gwiazdy: Kyliana Mbappe, Harry’ego Kane’a, Edena Hazarda – a najlepiej ich wszystkich naraz. Hazard od dawna powtarza zresztą, że gra w Realu jest jego marzeniem – wystarczy więc go zerwać jak dojrzałą śliwkę, bo wiadomo, że piłkarze grają tam, gdzie chcą, i Chelsea w myśl zasady: z niewolnika nie ma pracownika, po pewnych oporach i przekomarzaniach w końcu by go sprzedała. Tymczasem Perez prezentuje fanom Diaza i radośnie się uśmiecha – a Hazard starzeje się w Londynie. O co chodzi prezydentowi, w co on gra, na co liczy?
(…)
ZNALEŹĆ SWOJEGO MESSIEGO
Wracając do konceptu z kotami w worku, postawię tezę, iż Perez spodziewa się, że w każdym z nich może ukrywać się nowy Leo Messi. Fakt, że to Barcelonie, a nie Realowi, udało się trafić szóstkę (czy raczej dziesiątkę) w totka, sprowadzając w dziecięcym wieku i kształtując na najlepszego piłkarza świata Messiego, jest dlań bolesną zadrą. Owszem, on kupił Cristiano Ronaldo, ale ten przybył, zobaczył, zwyciężył i odszedł. Byłoby mu wszystko jedno, czy wygrałby te Ligi Mistrzów z Realem, czy z jakimkolwiek innym klubem. Był żołnierzem zaciężnym, wynajętym do wykonania zadania, który je wykonał, skasował zapłatę i się wyniósł. Podobnie zrobią Benzema, Modrić, Kroos… A przecież nie o to do końca chodzi, dobrze by było też mieć w zespole jakiegoś nowego Alfredo Di Stefano – symbol epoki pełnej triumfów, który do końca życia pozostanie związany z klubem, przez lata, jako honorowy prezydent, dalej będzie kształtował jego legendę. Więc szuka. A im bliżej jest końca swej drogi zawodowej (cóż, czas płynie, wielki Flo ma już prawie 72 lata), tym te poszukiwania stają się bardziej gorączkowe. Perez chciałby swojemu następcy zostawić lokomotywę, która pociągnie cały projekt przez wiele kolejnych lat, tak jak Messi ciągnie Barcę, która dzięki niemu od 2005 roku wychodzi z każdych tarapatów.
Pierwszym Messim Realu miał być Odegaard. Przeszedł w 2015 roku prawie za darmo, bo tylko za 2 miliony euro, ale dostał 12 milionów za podpisanie kontraktu i to go zgubiło. Nie pomógł ojciec, który przeniósł się z nim do Madrytu (niczym Jorge Messi w swoim czasie z Leo do Barcelony). Martin chciał od razu zostać gwiazdą, nie podobały mu się występy w zespole rezerw, obijał się na treningach, pyskował. Perez ponoć wymógł na Carlo Ancelottim, by wystawił go w meczu ligowym, ale gdy zobaczył, co chłopak prezentuje, nie nalegał na kolejne dlań okazje. Dziś gra na wypożyczeniu do Vitesse Arnhem, Real jeszcze z niego nie zrezygnował, a 20-letni Norweg twierdzi, że dorósł i zrobi wszystko, by dostać w Madrycie kolejną szansę. Jednak podkreśla też, że był na Santiago Bernabeu traktowany źle i niesprawiedliwie.
Teraz jest czas Viniciusa. W meczu z Realem Sociedad w 18 kolejce La Ligi był najlepszy na boisku, zapewnił też zwycięstwo w spotkaniu z Leganes w Copa del Rey. Nie bał się wziąć na siebie roli lidera ataków, prosić kolegów o podania. Santiago Solari daje mu więcej szans niż Julen Lopetegui, który stracił posadę także dlatego, że nie zamierzał niczego młodemu Brazylijczykowi ułatwiać i niczego przyspieszać.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (3/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Ferland Mendy bardzo poważnie kontuzjowany. Rozważa zakończenie kariery
Real Madryt przeżywa wyjątkowo trudny okres. Po medialnych doniesieniach o bójce Federico Valverde z Aurélienem Tchouaménim klub otrzymał kolejne fatalne wiadomości. Ferland Mendy doznał bardzo poważnej kontuzji, a media informują nawet o możliwym końcu kariery Francuza.
Decyzja zapadła! Znamy przyszłość Flicka w Barcelonie
Kontrakt łączący Hansiego Flicka z Barceloną wygasa wraz z końcem czerwca 2027 roku. Fabrizio Romano poinformował o decyzji, jaką podjął Hansi Flick w sprawie pozostania w klubie.