Wiele mówiło się o prawdopodobnym transferze Cesca Fabregasa tej zimy do Milanu. Jak twierdzi sam trener rossonerich, może to być niemożliwe.
Czy Cesc Fabregas odejdzie z Chelsea? (fot. John Sibley)
Wydawało się, że przejście hiszpańskiego pomocnika z Chelsea do Milanu jest niemal pewne. Ze strony klubu z Mediolanu dało się wyczuć rosnące zainteresowanie usługami byłego zawodnika Barcelony, a sprowadzenie go było możliwe wobec jego malejącej pozycji w Londynie. Jak się jednak okazuje, przejście do Włoch może wcale nie być takie łatwe, co nie zależy od samego zawodnika.
Milan jest objęty ograniczeniami związanymi z łamaniem zasad Finansowego Fair Play. Klub nie może dokonywać wielkich transferów ani proponować nowym zawodnikom bardzo wysokich pensji, bo zwyczajnie go na to obecnie nie stać. Jak twierdzi trener Milanu Gennaro Gattuso, szanse na sprowadzenie Fabregasa już w tym okienku transferowym są niewielkie.
Nie jest tak, że transfer nie dojdzie do skutku wyłącznie z powodu problemów Milanu. Sam Maurizio Sarri narzeka na brak środkowych pomocników, którzy mogą stanowić trzon pierwszego składu. Włoski trener także wypowiedział się w tej sprawie, twierdząc, że w sytuacji, gdy dysponuje on jedynie Fabregasem i Jorginho, chciałby, by Hiszpan został, bo w innym wypadku w drużynie zabrakłoby głębi.
Fabregas wystąpił w tym sezonie w czternastu spotkaniach The Blues we wszystkich rozgrywkach, w tym zaledwie w pięciu starciach ligowych, co jakiś czas temu było nie do pomyślenia. Istotnie, jego odejście wydaje się być kwestią czasu, ale prawdopodobnie nie dojdzie do niego już tej zimy.
Pięć goli na San Siro. Nieudana remontada Atalanty
Milan pokonał Atalantę 3:2. Gospodarze prowadzili do przerwa dwoma bramki. Gracze z Bergamo próbowali odwrócić losy spotkania, ale ,,Rossoneri' zdobyli trzeciego gola. Nicola Zalewski zaliczył w tym meczu asystę.
Podopieczni Cristiana Chivu zrehabilitowali się za porażkę w Lidze Mistrzów z Club Brugge, pokonując na ligowym podwórku Bolognę 3:1. Asystę przy jednej z bramek Nerazzurrich zanotował Piotr Zieliński.