Do sporej niespodzianki, bo nie sensacji doszło na Goodison Park w Liverpoolu. Miejscowy Everton rozegrał kapitalny mecz i zasłużenie pokonał Manchester United 1:0. Jedynego gola w tym meczu zdobył Marouane Fellaini.
To nie tak miało być, zdaje się mówić Wayne Rooney do Shinjiego Kagawy
Przewaga gospodarzy była momentami niewiarygodna. Everton grał niezwykle szybki i dynamiczny futbol, a piłkarze Sir Aleksa Fergusona momentami nie wiedzieli co się dzieje na boisko. Wynik bezbramkowy utrzymywał się do 57. minuty i to głównie dlatego, że cudów w bramce Czerwonych Diabłów dokonywał David De Gea, który bronił w kompletnie beznadziejnych sytuacjach. Trzeba także wspomnieć, że jeden raz wicemistrzów Anglii uratowała poprzeczka.
Co się jednak odwlecze, to nie uciecze, jak głosi stare porzekadło. W 57. minucie Leighton Baines dośrodkował w pole karne Manchesteru z rzutu rożnego, a tam najwyżej wyskoczył Fellaini i pewnym strzałem posłał piłkę do siatki.
Wynik nie uległ już zmianie i Manchester United doznał na inaugurację dość szokującej porażki. W barwach Czerwonych Diabłów zadebiutował król strzelców Premier League poprzedniego sezonu Robin van Persie, jednak nie zdołał on uchronić swojej nowej drużyny przed porażką.
Everton FC – Manchester United 1:0 (0:0) 1:0 – Fellaini (57′)
Krajobraz po 24. kolejce! Oto tabela Premier League
Arsenal powiększył swoją przewagę nad Manchesterem City, który zremisował 2:2 z Tottenhamem w hicie kolejki. Jak wygląda reszta stawki w angielskiej elicie?