Media wszelkiego rodzaju biorą udział w swoistym koronawirusowym wyścigu informacyjnym. Chęć jak najszybszego zdobycia i przekazania do opinii publicznej jakiejkolwiek wieści związanej ze światową epidemią w negatywny sposób wpływa na jej jakość. Niejednokrotnie bowiem okazuje się, że informacja zamiast być zgodna z prawdą, znajduje się z nią w głębokim konflikcie. Szczególne nasilenie fake newsów można zaobserwować ostatnimi czasy w piłkarskim świecie.
Cristiano Ronaldo z racji swojej popularności nad wyraz często pada ofiarą fake newsów. (fot. Reuters)
1. SZPITALE ZAMIAST HOTELI
W niedzielę 15 marca internet obiegła informacja według której Cristiano Ronaldo miał rzekomo przekształcić sieć należących do niego hoteli w szpitale polowe przeznaczone wyłącznie dla osób zmagających się z koronawirusem. Co więcej – Portugalczyk miał ze swojej kieszeni opłacać wynagrodzenia personelu medycznego i ponosić pełne koszty utrzymania placówek. Zanim cały świat zdążył nachwalić Ronaldo za niewątpliwe szlachetny gest, okazało się, że informacja jest po prostu niezgodna z prawdą.
Dziennikarze z bliskiego otoczenia pięciokrotnego zdobywcy „Złotej Piłki” stanowczo dementowali informację, redakcje prędko usuwały teksty, aż w końcu rzecznik lizbońskiego hotelu należącego do kapitana reprezentacji Portugalii potwierdził nieprawdziwość informacji. „Jesteśmy hotelem i nie staniemy się szpitalem” – powiedział.
Skąd się w ogóle wziął ten fake news? Jeden z portugalskich portali, „Arena Desportiva”, za pośrednictwem Facebooka poinformował o całej sprawie. Rozgłosu jednak informacja nabrała dopiero za sprawą… szwagra Ronaldo – Edgara Cairesa. Caires informację udostępnił na swoim profilu, uwiarygadniając tym samym jej rzekomą prawdziwość.
Od tego momentu fake news zaczął żyć w wirtualnej przestrzeni własnym życiem, będąc kolportowanym dalej przez największe redakcje sportowe świata (i nie tylko), aż do pojawienia się dementi, które, jak to zazwyczaj bywa, dotarło do mniejszej liczby osób niż nieprawda.
2. EURO 2021 ZA 300 MILIONÓW
David Ornstein, renomowany dziennikarz pracujący na co dzień dla angielskiego „The Athletic”, w tekście opublikowanym 16 marca poinformował, że UEFA jest skłonna przenieść EURO 2020 na przyszły rok, ale żąda w zamian od krajowych federacji piłkarskich oraz europejskich lig rekompensaty opiewającej na trzysta milionów euro.
Zarówno dziennikarze, jak i kibice zgodnie – delikatnie rzecz ujmując – wyrazili dezaprobatę względem rzekomego pomysłu europejskiej federacji piłkarskiej. Ale już następnego dnia ci sami dziennikarze i ci sami kibice zupełnie inaczej wyrażali się na temat UEFA, bowiem okazało się, że jej decydenci podczas wideokonferencji z przedstawicielami władz piłkarskich poszczególnych krajów istotnie wyszli z propozycją przełożenia europejskiego czempionatu na dwanaście miesięcy później, nie oczekując jednocześnie żądnej rekompensaty finansowej.
„To są całkowite bzdury” – powiedział w rozmowie z „Kanałem Sportowym” Zbigniew Boniek – prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej i członek Komitetu Wykonawczego UEFA w odniesieniu do rzekomych żądań ze strony piłkarskiej organizacji.
3. ALBO SZCZEPIONKA NA KORONAWIRUSA, ALBO PENSJE PIŁKARZY
„Hiszpańska biolog: Dajecie piłkarzom milion euro miesięcznie, a naukowcom 1800 euro. Szukacie teraz ratunku? Poproście Ronaldo i Messiego, niech oni Wam teraz znajdą lekarstwo” – czytamy na grafice na której znajduje się rzekome zdjęcie „hiszpańskiej biolog”.
Trudno jednoznacznie stwierdzić, gdzie i kiedy pojawiła się fałszywa informacja. Istotne jest w tym wszystkim, że względnie szybko została zdementowana. „Hiszpańska biolog” to w rzeczywistości Isabel Garcia Tejerina – minister rolnictwa Hiszpanii. O tym, że takie słowa nigdy nie padły z jej ust, wspominać chyba nie trzeba.
Tymoteusz Puchacz od września jest zawodnikiem azerskiego Sabah FK i pokazuje się z bardzo dobrej strony. Wygląda na to, że dojdzie do transferu definitywnego.
Pietuszewski się nie zatrzymuje! Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]
Oskar Pietuszewski z asystą w meczu jego FC Porto z Bragą. Polak popisał się świetnym dograniem do Williama Gomesa, a chwilę wcześniej kapitalną długie podanie zaliczył Jakub Kiwior.
Miłosz Trojak: Najbardziej tęsknił będę za koreańskim jedzeniem [WYWIAD]
Po trzydziestce pierwszy raz wyjechał pograć poza krajem. Opuścił Koronę Kielce, ruszając na drugi koniec świata do Korei. Tamtejsza kultura zrobiła na nim duże wrażenie, sportowo też zaliczył awans: może pochwalić się występami na Klubowych Mistrzostwach Świata i w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.