Mimo, że od finału ostatniego mundialu minęło sporo czasu, a półfinał EURO 2016 jawi się jako prehistoria, starcie uczestników niniejszych meczów – Chorwatów oraz Walijczyków – zapowiadało się całkiem interesująco. Z jednej strony lider tabeli, pewnie zmierzający ku awansowi na kolejny turniej, z drugiej drużyna, która nie bacząc na trudności wciąż wierzy w występ na przyszłorocznej imprezie. Czym owa mieszanka zaowocowała na murawie?
Chorwacja nadal jest liderem grupy E. (fot. Łukasz Skwiot)
Całkiem ciekawym widowiskiem. Jego pierwsza faza była dość wyrównana i otwarta, obie strony stworzyły sobie kilka dogodnych okazji do zdobycia gola, i obie zdołały zamienić je w trafienia. Jako pierwsi uczynili to goście, a konkretnie Nikola Vlasić. Piłkarz CSKA Moskwa był ostatnim elementem składnej akcji Hrvatskiej, a jego mierzony strzał nie dał bramkarzowi gospodarzy żadnych szans na skuteczną interwencję.
Na odpowiedź podopiecznych Ryana Giggsa trzeba było czekać do trzeciej minuty doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Właśnie wtedy Gareth Bale zrobił użytek z otwierającego podania Bena Daviesa i świetnie uderzył po długim słupku.
Druga połowa zaczęła się od przykrego incydentu. Ethan Ampadu – niezwykle obiecujący piłkarz Chelsea, przebywający na wypożyczeniu w RB Lipsk – doznał urazu, który wykluczył go z dalszego uczestnictwa w meczu. Mimo, że jego koledzy byli zdecydowanie bardziej konkretni od przeciwnika i oddali więcej celnych strzałów, wynik nie uległ zmianie. Remis zdecydowanie bardziej satysfakcjonuje Chorwatów, którzy umocnili się na pozycji lidera grupy E.
W innym meczu tejże, Węgrzy po bramce Korhuta pokonali Azerbejdżan i nadal są drudzy w stawce.
Tymoteusz Puchacz od września jest zawodnikiem azerskiego Sabah FK i pokazuje się z bardzo dobrej strony. Wygląda na to, że dojdzie do transferu definitywnego.
Pietuszewski się nie zatrzymuje! Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]
Oskar Pietuszewski z asystą w meczu jego FC Porto z Bragą. Polak popisał się świetnym dograniem do Williama Gomesa, a chwilę wcześniej kapitalną długie podanie zaliczył Jakub Kiwior.
Miłosz Trojak: Najbardziej tęsknił będę za koreańskim jedzeniem [WYWIAD]
Po trzydziestce pierwszy raz wyjechał pograć poza krajem. Opuścił Koronę Kielce, ruszając na drugi koniec świata do Korei. Tamtejsza kultura zrobiła na nim duże wrażenie, sportowo też zaliczył awans: może pochwalić się występami na Klubowych Mistrzostwach Świata i w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.