W meczu Malty ze Szwecją nie było niespodzianki i Skandynawowie dopisali do konta kolejne trzy punkty po wygranej 4:0.
fot. Łukasz Skwiot
Szwedzi przylecieli na Maltę po pewne trzy punkty. Jakikolwiek inny wynik można było odbierać jako zaskoczenie, bowiem wicelider grupy F przyjechał do drużyny, która miała na koncie trzy punkty po sześciu meczach. Swój dorobek Malta zawdzięcza zwycięstwu nad ostatnimi w tabeli Wyspami Owczymi.
Już w pierwszych minutach Szwedzi odważnie ruszyli do ataku. Efektem mocnego początku było szybkie trafienie Marcusa Danielsona, któremu piłkę dogrywał Pierre Bengtsson. Tym samym 30-letni obrońca w najlepszy możliwy sposób uczcił debiut w narodowych barwach. Tak jak można było się spodziewać, goście zdominowali gospodarzy, raz po raz atakując bramkę, strzeżoną przez Henry’ego Bonello.
Kolejne trafienie dla przyjezdnych padło już w drugiej połowie. Po nieprzepisowym zagraniu jednego z rywali, sędzia zdecydował się podyktować rzut karny, którego na gola zamienił Sebastian Larsson. Przy trzecim golu Szwedzi ponownie potrzebowali pomocy gospodarzy, a konkretnie Andrei’a Agiusa, który po jednej z akcji skierował piłkę do własnej bramki. Wynik ustalił, ponownym celnym uderzeniem z rzutu karnego, Larsson.
Zwycięstwo Szwedów oznacza, że wrócą oni na miejsce wicelidera grupy F. Jej liderem jest Hiszpania, która ma nad Szwecją pięć punktów przewagi.
Niesamowitą bramkę zdobył Leo Messi w spotkaniu Interu Miami w Atlancie. Argentyńczyk wykonał popisowy rajd i zdobył bramkę na 2:0. Chwilę później Messi strzelił jeszcze jednego gola, a piłkarze z Florydy ostatecznie wygrali 3:1.