Jeśli ktoś spodziewał się, iż Niemcy łatwo rozprawią się z zamykającą tabelę grupy C Estonią, przebieg początkowej fazy spotkania w Tallinnie musiał być dla niego sporym zaskoczeniem. Ostateczny wynik do takowych jednak nie należy.
W drugiej połowie meczu podopieczni Loewa nie dali rywalom żadnych szans. (fot. Reuters)
Podopieczni Joachima Loewa przystępowali do meczu jako poważnie osłabiony wicelider stawki. Ze względu na problemy mięśniowe na boisku nie mógł pojawić się Serge Gnabry, który był ostatnio w znakomitej formie, co potwierdził w towarzyskim starciu z Argentyną. Uraz jednego zawodnika nie może jednak usprawiedliwić przebiegu pierwszej połowy spotkania w wykonaniu naszych zachodnich sąsiadów.
Mimo przyzwoitego początku widowiska, w którym Niemcy wyraźnie przeważali, w czternastej minucie plan taktyczny Reusa i spółki legł w gruzach. Winowajcą Emre Can, który najpierw źle ocenił pozycję rywala i zbyt daleko wypuścił sobie futbolówkę, a następnie próbował naprawić swój błąd wślizgiem. Kolejna pomyłka zaowocowała czerwoną kartką.
Gra w osłabieniu nie powstrzymała Niemców przed zaciętą ofensywą, lecz żaden ze strzałów nie znalazł drogi do bramki bronionej przez Segeia Lepmetsa.
Druga część spotkania to już zupełnie inna para kaloszy. W pięćdziesiątej drugiej minucie wynik meczu otworzył Ilkay Gundogan, który fenomenalnym strzałem z dystansu pokonał golkipera gospodarzy. Kilka chwil później piłkarz Manchesteru City cieszył się z kolejnego trafienia, które było wisienką na torcie składnej akcji jego kolegów. Całość objęła sześć szybkich i precyzyjnych podań na połowie Estończyków, którzy mimo prób odbioru nie byli w stanie powstrzymać mistrzów globu z 2014 roku.
Nie uczynili tego również w siedemdziesiątej pierwszej minucie, kiedy na trzy do zera podwyższył Timo Werner. Napastnik RB Lipsk zachował zimną krew w polu karnym rywala, minął zwodem obrońcę i zapakował piłkę do siatki, ustalając tym samym rezultat spotkania.
W tabeli grupy C status quo. Stawce przewodzą Holendrzy, którzy wcześniej pokonali Białoruś, drudzy są Niemcy, a szanse na awans do finałów zachowują jeszcze Irlandczycy z Północy, którzy kolejne mecze w ramach eliminacji rozegrają w listopadzie.
Luis de la Fuente przedłużył kontrakt z reprezentacją Hiszpanii do 2032 roku!
Luis de la Fuente będzie dalej prowadził reprezentację Hiszpanii. Królewska Hiszpańska Federacja Piłkarska oficjalnie potwierdziła przedłużenie kontraktu z selekcjonerem, który pozostanie na stanowisku przynajmniej do 2032 roku.
Zinedine Zidane nie ma wątpliwości. „To najlepszy piłkarz na świecie”
W sierpniu bieżącego roku Zinedine Zidane został nowym selekcjonerem reprezentacji Francji. Zastąpił na tym stanowisku Didiera Deschampsa, który prowadził Trójkolorowych nieprzerwanie od 2012 roku. Przed swoim pierwszym zgrupowaniem i debiutem zdobywca Złotej Piłki wypowiedział się na temat jednej ze swoich największych gwiazd.
Tuchel zaskoczył powołaniami. Po raz kolejny brakuje gwiazdora
Thomas Tuchel ogłosił powołania na Ligę Narodów. W reprezentacji Anglii po raz kolejny zabraknie gwiazdora Manchesteru City. Kogo zobaczymy w kadrze Anglików?
Reprezentacja Polski straci potencjalnego reprezentanta? Otrzymał powołanie
Julian Zakrzewski Hall był piłkarzem przymierzanym do reprezentacji Polski ze względu na swoje korzenie. Coraz bardziej prawdopodobne staje się to, że nie będzie mu dane zagrać w biało-czerwonych barwach.