Czy Piast Gliwice pójdzie śladem Lecha Poznań i także zamelduje się w następnej rundzie eliminacji Ligi Europy? Dowiemy się tego już w czwartkowy wieczór, kiedy to drużyna Waldemara Fornalika zmierzy się z TSV Hartberg.
Fornalik liczy na przełamanie swojej drużyny (fot. 400mm.pl)
Piastunki przebrnęły przez pierwszą rundę eliminacyjną wygrywając na wyjeździe z Dinamem Mińsk, jednak na krajowym podwórku piłkarzom Fornalika nie widzie się tak dobrze. W trzech spotkaniach udało się im wywalczyć zaledwie jeden punkt, ale nie strzelili ani jednego gola. Przed starciem z rywalem z Austrii nie napawa to przesadnym optymizmem.
Rywalem Piasta będzie TSV Hartberg, który dopiero co zaczyna swoją przygodę w pucharach, a w lidze austriackiej zdołał rozegrać tylko jeden mecz remisując z Rheindorf Altach.
Dla trzeciej drużyny minionego sezonu w Ekstraklasie czwartkowe spotkanie będzie jego dziesiątym na arenie międzynarodowej. W Gliwicach liczą na to, że tym razem uda się zajść w pucharach nieco dalej niż w poprzednich latach, kiedy przygoda Piasta kończyła się za każdym razem stosunkowo wcześnie.
– Nie chcę mówić o najsilniejszych stronach przeciwnika, ale tak jak większość zespołów austriackich, grają agresywnie, dobrze prezentują się fizycznie i są dobrze zorganizowani. Myślę, że kluby austriackie, które występowały w europejskich pucharach w poprzednim sezonie, wyznaczyły jakiś kierunek i trend, za którym drużyny podążają. Agresja i wysoki pressing praktycznie na całym boisku. Tego się spodziewamy i do tego się przygotowujemy – powiedział trener.
Piast zagra z Hartbergiem na własnym boisku, co w tym sezonie pucharowym jeszcze szczególnie ważne. Z powodu napiętego terminarza o losach rywalizacji w danej parze decyduje tylko jedno spotkania, a to oznacza, że przy Okrzei możemy być świadkami dogrywki, a nawet rzutów karnych. Nic więc dziwnego, że podopieczni Fornalika trenowali przed meczem wykonywanie jedenastek. – Czy przed meczami pucharu Polski czy przed europejskimi pucharami przynajmniej w jednym treningu przeprowadzamy konkurs rzutów karnych, w którym bierze udział cała drużyna. Podobnie będzie na najbliższych zajęciach – dodał.
Wiadomo, że w czwartkowy wieczór nie zobaczymy w akcji Mikkela Kirkeskova, a także Jakuba Świerczoka. Jakby tego było mało, u dwóch osób zdiagnozowano koronawirusa i zgodnie z przepisami sanitarnymi zostali oni odizolowani od reszty zespołu.
Zachęcamy do zapoznania się ze skrótem ostatniego spotkania 11. kolejki Ekstraklasy. W Płocku miejscowa Wisła pokonała Radomiaka Radom. Drużyna Johna Carvera przegrała już czwarty mecz z rzędu i okupuje miejsce w strefie spadkowej.
Radomiak przegrał w Płocku. John Carver wciąż bez wygranej
Jeśli ktoś od pierwszych dni Anglika w Radomiu oczekiwał ofensywnej piłki, to właśnie doznaje olbrzymiego rozczarowania. Radomiak przegrał z Wisłą w Płocki 0:1, oddając pierwszy strzał celny dopiero w 78. minucie.
Oficjalnie: Cracovia wydała obiecany komunikat ws. sędziów! „Oczekujemy jawnych rozstrzygnięć”
Tak jak zapowiadał prezes Pasów Murat Colak, klub opublikował komunikat ws. kontrowersji sędziowskiej w 86. minucie starcia Cracovia z Legią. Zdaniem władz klubu, ich drużynie należał się rzut karny.