Kiedy na boisko wybiegają druga oraz trzecia drużyna w tabeli, zazwyczaj spodziewamy się wyrównanego boju, wymiany ciosów i wielu akcji tak z jednej, jak i drugiej strony. Niniejsza reguła nie jest jednak wolna od wyjątków. Przykład? Starcie Islandii z Francją.
Gol Giroud zapewnił Francuzom zwycięstwo (fot. Sebastian Frej)
Wynik (0:1) w najmniejszym stopniu nie oddaje tego, co wydarzyło się w małym hicie siódmej kolejki grupy H eliminacji Mistrzostw Europy. Sugeruje on bowiem, iż mecz był wyrównany, a oba zespoły do ostatniej minuty liczyły się w rywalizacji o punkty. Nic bardziej mylnego.
Mistrzowie świata od początku do końca kontrolowali przebieg widowiska. Wymienili trzy razy więcej celnych podań od rywali, mieli ponad dwukrotnie większe posiadanie piłki i oddali siedem strzałów w światło bramki przy zaledwie jednej próbie Islandczyków. Jedynym atutem owych była – jak zwykle – solidna organizacja w defensywie. Tylko dzięki niej rozmiary porażki są najmniejsze z możliwych.
Wynik starcia otworzył i zarazem zamknął Oliver Giroud, który w 66. minucie spotkania bez jakichkolwiek problemów wykorzystał rzut karny. Jedenastka była efektem akcji Griezmanna, który został kopnięty przez Skulasona.
Trójkolorowi wygrali mimo nieobecności liderów w osobach Hugo Llorisa oraz Paula Pogby, którzy leczą urazy. Trzy punkty nie wystarczyły jednak do objęcia prowadzenia w tabeli grupy H. To nadal dzierży Turcja, która za sprawą bramki Cenka Tosuna pokonała Albanię.
Swoje spotkanie wygrała również Andora, która zajmuje przedostatnie miejsce w stawce.
Niesamowitą bramkę zdobył Leo Messi w spotkaniu Interu Miami w Atlancie. Argentyńczyk wykonał popisowy rajd i zdobył bramkę na 2:0. Chwilę później Messi strzelił jeszcze jednego gola, a piłkarze z Florydy ostatecznie wygrali 3:1.