Wiele działo się w sobotni wieczór w Prisztinie. Kiedy wydawało się, że Szwajcarzy dopiszą czwarte zwycięstwo w eliminacjach Euro 2024, to w czwartej minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy dali sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk. Bohaterem remisu dla Kosowa był Vedat Muriqi.
Od pierwszych minut spotkania boiskową inicjatywę starali się przejąć Szwajcarzy. Pierwszą okazję, aby wyjść na prowadzenie mieli już w 5. minucie rywalizacji, ale Arijaent Muric nie musiał się specjalnie wysilać z obroną płaskiego uderzenia z prawej strony pola karnego autorstwa Edmilsona Fernandesa. Parę chwil później do swojej szansy doszedł natomiast Xherdan Shaqiri, ale Muric ponownie popisał się udaną interwencją. Jednak kosowski golkiper w 14. minucie musiał już wyciągnąć piłkę z siatki.
Wówczas Fernandes dobrze dograł piłkę w pole karne z prawego skrzydła, co wykorzystał Remo Freuler, który wbiegł idealnie w tempo i mocnym uderzeniem z kilku metrów przy prawym słupku otworzył wynik rywalizacji. Stracona bramka zmotywowała gospodarzy do odważniejszej gry w ofensywie, co mogło przynieść pozytywny skutek już w 18. minucie meczu. Jednak wtedy strzał z okolicy trzynastu metrów z lewej strony pola karnego Vedata Muriqiuego świetnie wybronił Yann Sommer. Sam Muriqi był dość aktywny w pierwszej połowie spotkania, a w 27. minucie miał kolejną szansę, aby zapisać się na liście strzelców. Napastnik gospodarzy oddał jednak bardzo niecelny strzał głową z dogodnej pozycji.
Szwajcarzy byli częściej przy piłce, starali się tworzyć zagrożenie z ataku pozycyjnego, ale bez skutku w postaci podwyższenia prowadzenia przed przerwą. Swoją okazję miał w 33. minucie Ricardo Rodriguez, ale boczny obrońca Helwetów uderzył w środek bramki, przez co Muric nie miał problemów z interwencją. W ostatnich fragmentach pierwszej połowy spotkanie się nieco wyrównało, ale z obu stron brakowało jednak konkretnego zagrożenia i sytuacji strzeleckich.
W pierwszym kwadransie drugiej połowy to gospodarze starali się wykreować sobie sytuację, dzięki której mogliby doprowadzić do wyrównania. Dobrą okazję miał na to Muriqi w 60. minucie rywalizacji, ale napastnik kosowskiej drużyny uderzył minimalnie ponad poprzeczką bramki Sommera. Muriqi jednak dopiął swego w 65. minucie meczu. Milot Rashica bardzo dobrze dośrodkował piłkę z prawego skrzydła w pole karne, gdzie najsprytniejszy okazał się właśnie gracz występujący na co dzień w hiszpańskiej Mallorce, który mocnym strzałem głową w środek bramki zapisał się na liście strzelców.
Szwajcarzy w drugiej połowie mieli problem z odnalezieniem swojego ofensywnego rytmu i właściwego stylu gry. Helweci nie mieli zbytnio pomysłu na wykreowanie realnego zagrożenia pod bramką Muricia. W 74. minucie mogli jednak objąć prowadzenie, ale Fabian Schar uderzył głową minimalnie obok lewego słupka. Pięć minut później goście strzelili drugiego gola. Freuler uderzył piłkę przy prawym słupku, ale niefortunna interwencja Amira Rrahmaniego sprawiła, że był on autorem bramki samobójczej, a gospodarze znowu musieli odrabiać straty.
Goście po strzeleniu drugiej bramki kontrolowali już losy rywalizacji, a w dodatku mogli podwyższyć prowadzenie. W 88. minucie swoją okazję po technicznym uderzeniu z lewej strony pola karnego miał Cedric Itten, ale jego próba została zablokowana. Gospodarze jednak walczyli do końca i w czwartej minucie doliczonego czasu gry doprowadzili do wyrównania. Rrahmani bardzo dobrze podprowadził piłkę pod pole karne rywali, gdzie świetnie odnalazł się Muriqi i strzałem przy prawym słupku zapewnił swojej drużynie cenny punkt.
Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów. Szwajcarzy wciąż są liderami grupy I (11 punktów) z dwupunktową przewagą nad drugą w tabeli Rumunią. Natomiast Kosowo z czteroma „oczkami” na koncie plasuje się obecnie na czwartym miejscu.
Świetna akcja Oskara Pietuszewskiego zakończona asystą! [WIDEO]
Polak wybiegł dziś ponownie w pierwszym składzie FC Porto i odpłacił się trenerowi! Pietuszewski popisał się świetną akcją na skrzydle i zalicza swoją pierwszą asystę w nowym klubie.
Frustracja Messiego po porażce. Musiał go powstrzymywać Suarez [WIDEO]
Nowy sezon Major League Soccer rozpoczął się od mocnego uderzenia. Inter Miami, obrońca tytułu, przegrał 0:3 z LAFC, a po końcowym gwizdku więcej niż o wyniku mówiło się o zachowaniu Lionela Messiego.