W ostatniej kolejce eliminacyjnych zmagań w grupie I Belgia podejmowała Cypr. Starcie obeszło się bez sensacji – gospodarze odnieśli kolejne pewne, wysokie zwycięstwo.
W starciu z Cyprem Kevin de Bruyne zdobył dwie bramki i zaliczył asystę. (fot. Łukasz Skwiot)
Atmosfera wokół spotkania nie była szczególnie gorąca. Podopieczni Roberto Martineza są bezsprzecznym liderem tabeli, a awans na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy wywalczyli już ponad miesiąc temu. Z kolei drużyna prowadzona przez Ran Ben Shimona zajmowała przed meczem czwartą lokatę, a wobec dziesięciopunktowej zdobyczy nie miała żadnych szans na bezpośrednią promocję do turnieju. Widowisko rozpoczęło się jednak od małej niespodzianki.
Za taką należy bowiem uznać otwarcie wyniku przez gości. W 14 minucie spektakularny rajd z piłką zaliczył Nicholas Ioannou, który po dotarciu w pole karne oddał dobry strzał. Z tym nie poradził sobie Simon Mignolet i Cypryjczycy mogli cieszyć się z prowadzenia.
Nie na długo jednak. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później do wyrównania doprowadził Christian Benteke. Napastnik Crystal Palace wykorzystał przytomne zgranie Carrasco i wpakował futbolówkę do na poły pustej bramki. Warto odnotować, iż było to trzynaste trafienie 28-latka w narodowych barwach.
W 36 minucie było już 2:1 dla gospodarzy, do czego przyczynił się Kevin de Bruyne. Pomocnik oddał niezbyt silny strzał z linii pola karnego, lecz cypryjski golkiper popełnił fatalny błąd i pozwolił wpaść piłce do siatki. Mimo prowadzenia Belgowie ani myśleli się zatrzymywać. Przed przerwą zdobyli kolejne dwa gole. Tak przy trafieniu wspomnianego wyżej pomocnika, jak i przy skalpowi zebranemu przez Carrasco obrona gości przypominała ser szwajcarski z dużymi dziurami.
Chwilę po powrocie obu ekip na boisko piłkę do własnej bramki skierował Kypros Christoforou i zrobiło się 5:1. Kilkadziesiąt minut później na listę strzelców ponownie wpisał się Benteke, który skorzystał z precyzyjnego dogrania de Bruyne.
Do ostatniego gwizdka sędziego rezultat nie uległ już zmianie. Belgowie umocnili się na czele grupy I, a za ich plecami uplasowali się Rosjanie oraz Szkoci.
Niesamowitą bramkę zdobył Leo Messi w spotkaniu Interu Miami w Atlancie. Argentyńczyk wykonał popisowy rajd i zdobył bramkę na 2:0. Chwilę później Messi strzelił jeszcze jednego gola, a piłkarze z Florydy ostatecznie wygrali 3:1.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?