Rywalizacja w grupie E wreszcie rozstrzygnięta. Do pewnych wyjazdu na Mistrzostwa Europy Chorwatów dołączyli dziś Walijczycy, którzy bez większych problemów uporali się z Węgrami.
Dziś Aaron Ramsey miał zdecydowanie więcej powodów do radości. (fot. Reuters)
Ostatnia kolejka zmagań eliminacyjnych w grupie E zapowiadała się niezwykle ciekawie. O ile bowiem pierwsze miejsce było zarezerwowane dla wicemistrzów globu, o tyle o lokatę numer dwa starały się reprezentacje Słowacji, Walii oraz Węgier. I to właśnie starcie tych ostatnich dawało największe nadzieje na wyłonienie kolejnego uczestnika EURO 2020.
Spotkanie zdecydowanie lepiej ułożyło się dla podopiecznych Ryana Giggsa. Po upływie kwadransa od pierwszego gwizdka sędziego na listę strzelców wpisał się Aaron Ramsey. Pomocnik Juventusu skorzystał z doskonałego dośrodkowania Garetha Bale’a i głową posłał piłkę do siatki.
Mimo że Węgrzy starali się odpowiedzieć – niezłą okazję zmarnował między innymi Roland Sallai – kolejny gol znów padł łupem Ramseya. Tym razem 28-latek dobrze odnalazł się w polu karnym rywala po stałym fragmencie gry i nie dał żadnych szans golkiperowi gości. Było to jednocześnie szesnaste trafienie byłego gracza Arsenalu w narodowych barwach.
60 – Aaron Ramsey has netted what is his first brace for Wales in his 60th appearance for his national side; he has scored as many goals tonight as he had in his previous 12 international matches. Pivotal. pic.twitter.com/TCclCDb3E0
W drugiej połowie Walijczycy zdecydowanie przeważali i nie dali przeciwnikom dojść do głosu. Wynik nie uległ już zmianie, dzięki czemu Bale i spółka mogą cieszyć się z upragnionego awansu do przyszłorocznego turnieju. Słowacja, mimo zwycięstwa z Azerbejdżanem (2:0), musi zadowolić się trzecim miejscem.
Niesamowitą bramkę zdobył Leo Messi w spotkaniu Interu Miami w Atlancie. Argentyńczyk wykonał popisowy rajd i zdobył bramkę na 2:0. Chwilę później Messi strzelił jeszcze jednego gola, a piłkarze z Florydy ostatecznie wygrali 3:1.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?