Śląsk Wrocław wrócił na zwycięską ścieżkę. Drużyna Oresta Lenczyka rozbiła na własnym boisku Cracovię 3:0 i dała jasny sygnał, że nie należy jej skreślać z walki o mistrzostwo Polski.
To nie był dzień Wojciecha Kaczmarka. Bramkarz Cracovii musiał trzykrotnie wyciągać piłkę z własnej bramki.
Przed niedzielnym spotkaniem z Cracovią atmosfera w Śląsku Wrocław nie była najlepsza. Zespół na początku rundy wiosennej spisywał się fatalnie i spadł na drugie miejsce w ligowej tabeli. Przed meczem z Pasami podopieczni Oresta Lenczyka tracili do pierwszej Legii Warszawa cztery punkty.
Okazja do odrobienia części strat była znakomita. Do Wrocławia przyjechała najgorsza drużyna w lidze Cracovia. Już w 4. minucie pewnym strzałem z rzutu karnego gola strzelił Cristian Omar Diaz. Wcześniej właśnie tego zawodnika w polu karnym faulował Wojciech Kaczmarek.
Kolejne minuty należały jednak do Cracovii. Dobre okazje mieli Koen van der Biezen oraz Sebastian Szałachowski. Goście nie zdołali wyrównać, co wykorzystała drużyna Śląska. W 21. minucie Łukasz Madej przeprowadził rajd prawą stroną boiska, dograł w pole karne do Sebastiana Mili, a ten precyzyjnym strzałem prawą nogą podwyższył rezultat meczu. Kiedy wszyscy czekali już na koniec pierwszej połowy, to Mila zdobył swoją drugą bramkę. Śląsk schodził do szatni przy prowadzeniu 3:0.
Cracovia już na początku drugiej części meczu mogła zdobyć gola kontaktowego. Na bramkę Śląska uderzał Bartłomiej Dudzic, jednak Marian Kelemen był na posterunku i sparował piłkę na rzut rożny. Kilka minut później swoją szansę miał van der Biezen, ale jego strzał bez większych problemów wyłapał golkiper gospodarzy.
Po okresie lepszej gry gości, do głosu ponownie doszli chłopcy Lenczyka. W 60. minucie oko w oko w Kaczmarkiem stanął Madej, jednak okrutnie przestrzelił. Kilka chwil później tam sam Madej przeprowadził dobrą akcję, ale jego dobrego podanie w pole karne nie zdołał zamknąć żaden z kolegów.
Śląsk do końca meczu kontrolował przebieg wydarzeń na boisku i bez większych problemów dowiózł korzystny rezultat do ostatniego gwizdka sędziego. Dzięki trzem punktom, wicemistrzowskie Polski zbliżyli się na „oczko” do prowadzącej w tabeli Legii Warszawa.
Wiktor Nowak nie będzie miał szóstego napomnienia w obecnym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Po odwołaniu żółta kartka ze starcia z Widzewem została anulowana.
Potężna kara dla Goncalo Feio! Komisja Ligi nie miała litości
W ostatnim meczu Radomiaka z Koroną czerwoną kartkę otrzymał trener gospodarzy – Goncalo Feio, który zarzucał korupcję sędziom. Komisja Ligi nie miała litości i wlepiła długie zawieszenie dla Portugalczyka.