Lechia Gdańsk zremisowała bezbramkowo z Koroną Kielce w ostatnim meczu 22. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Spotkanie nie stało na zbyt wysokim poziomie, ale oba zespoły miał swoje okazję do zdobycia bramek.
Gospodarze przystąpili do poniedziałkowego meczu z mocnym postanowieniem zatrzymania rozpędzonej Korony. Ekipa prowadzona przez Leszka Ojrzyńskiego nie przegrała jeszcze podczas tej wiosny ani jednego meczu i w czterech kolejnych spotkaniach dopisała na swoje konto komplet punktów. Lechia z kolei przed tygodniem nie wykorzystała bardzo dobrej okazji do pokonania na wyjeździe Górnika Zabrze, mimo tego, że prowadziła przy Roosevelta już 2:0.
Pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie jednak goście. Tomasz Lisowski wrzucił piłkę w pole karne Lechii, ale Maciej Korzym nie zdołał zamknąć akcji dobrym strzałem. Niemal natychmiast po tym wydarzeniu na bramkę Pawłowskiego uderzył Daniel Gołębiewski, ale nie mógł zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Kilka minut później przewrotką strzelał młody Jakub Kosecki, jednak Zbigniew Małkowski nie był zmuszony do interwencji.
W 20. minucie zakotłowało się w polu karnym Korony. Strzał Koseckiego został zablokowany przez jednego z obrońców, a dobitka Ivansa Lukjanovsa nieznacznie minęła lewy słupek bramki kielczan. Bardzo dobra okazja dla gospodarzy. Na kilka minut przed przerwą z piłką minął się Pawłowski, ale jego fatalny błąd pozostał bez konsekwencji. Korzym nie zdołał wykorzystać prezentu i pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Także oo zmianie stron nie byliśmy świadkami interesujących zawodów i kibice, którzy zgromadzili się na PGE Arenie w sile nieco ponad dziesięciu tysięcy, mogli narzekać na poziom widowiska. W 53. minucie przewrotki w polu karnym Lechii próbował Pavol Stano, jednak piłką odbiła się jeszcze od Gołębiewskiego i nie wpadła do bramki. Kilka chwil później gospodarze odpowiedzieli, ale mocne uderzenie Piotra Grzelczaka przeszło obok słupka.
Im bliżej końca meczu, tym coraz więcej wskazywało na to, że zawody zakończą się podziałem punktów. Swoją szansę miał jeszcze Artur Lenartowski, ale potrafił trafić do bramki z Lechii z kilku metrów i Aleksandar Vuković, który bardzo ładnie przymierzył z rzutu wolnego. Ostatecznie bramek w Gdańsku nie oglądaliśmy i oba zespoły podzieliły się punktami.
Wiktor Nowak nie będzie miał szóstego napomnienia w obecnym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Po odwołaniu żółta kartka ze starcia z Widzewem została anulowana.
Potężna kara dla Goncalo Feio! Komisja Ligi nie miała litości
W ostatnim meczu Radomiaka z Koroną czerwoną kartkę otrzymał trener gospodarzy – Goncalo Feio, który zarzucał korupcję sędziom. Komisja Ligi nie miała litości i wlepiła długie zawieszenie dla Portugalczyka.