W ostatnich tygodniach wszyscy zachwycamy się znakomitą grą Jakuba Koseckiego. Dariusz Dziekanowski na łamach Gazety Krakowskiej tonuje jednak nastroje.
– Poczekajmy. Kubie dobrze zrobiły wypożyczenia do ŁKS-u i Lechii, bo przy słabszych partnerach nabrał pewności siebie i dziś jest już partnerem do gry dla Ljuboi czy Radovicia. Kiedyś nim nie był. Ma swoje niezaprzeczalne atuty – szybkość i drybling – nadal uważam jednak, że przy krótkim kryciu może mieć problem. Podobnie jak np. Paweł Wszołek, którym też się wszyscy zachwycaliśmy – mówi na łamach Gazety Krakowskiej Dariusz Dziekanowski.
– Trzeba było mieć podniesioną do góry głowę i już tak dobrze sobie nie poradził. Podobnie mogłoby być z Koseckim. To jeszcze nie jest Błaszczykowski, do tego poziomu na razie mu daleko. Może się zbliżyć do poziomu swojego ojca, Romana, tego mu życzę. O ile nauczy się gry w tłoku i poprawi współpracę z partnerami – dodaje.
pka, Piłka Nożna źródło: Gazeta Krakowska fot. Łukasz Skwiot
Stolarski uderza w swoich podopiecznych. „Nie chodzi o aspekty piłkarskie, ale mentalne”
Widzew Łódź jedynie zremisował w sparingu z drugoligowym Górnikiem Łęczna. Po spotkaniu w język nie gryzł się szkoleniowiec ekipy z Alei Piłsudskiego, Mateusz Stolarski.