Manchester City osiągnął swój cel. Zespół prowadzony przez Roberto Manciniego w poniedziałek zmierzył się z Manchesterem United. Było to spotkanie, którym cała Anglia ekscytowała się od kilku dni. Ostatecznie zakończyło się zwycięstwem The Citizens.
W pewnym momencie sezonu wydawało się, że Manchesterowi United już nikt i nic nie odbierze mistrzostwa Anglii. Tymczasem wystarczyły dwie wpadki, a Czerwone Diabły znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Przed derbami Manchesteru podopieczni sir Aleksa Fergusona mieli tylko trzy punkty przewagi w tabeli Premier League nad lokalnym rywalem.
Co więcej, wygrana Manchesteru City oznaczała dramat MU. A to dlatego, że trzy punkty zapewniały The Citizens pozycję lidera w Premier League. Nic dziwnego, że cała piłkarska Anglia, a zapewne również ogromna część Europy żyły tym spotkaniem od kilku dni.
Od początku spotkanie rozgrywane było w szybkim tempie, ale brakowało klarownych sytuacji. Roberto Mancini w ataku postawił na argentyński duet Sergio Aguero – Carlos Tevez. W tym sezonie ta dwójka nie grała ze sobą zbyt często.
Kibice zgromadzeni na stadionie, a wśród nich słynny Diego Maradona, pierwszego gola obejrzeli dopiero w 45. minucie. Piłkarze Manchesteru United myśleli już chyba o przerwie spotkania, kiedy Vincent Kompany wpakował piłkę do siatki uderzeniem głową. Belgijski defensor otrzymał świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego od Davida Silvy.
Druga część spotkania chyba nieco zawiodła. Obydwie drużyny próbowały szczęścia, a gol mógł paść chociażby po tej sytuacji, kiedy Yaya Toure oddał ładne uderzenie. Autorem świetnego strzału był również Gael Clichy. Po derbach Manchesteru spodziewaliśmy się mimo wszystko więcej. Po minimalnym zwycięstwie Manchester City jest blisko mistrzostwa. Wystarczy wygrać dwa ostatnie spotkania w sezonie.
W ostatnich dwóch kolejkach Manchester City zmierzy się z Newcastle United na wyjeździe i Queens Park Rangers u siebie. Z kolei Manchester United czekają starcia z Swansea City (dom) i Sunderlandem (wyjazd).