Za nami ostatni akt 3. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Raków Częstochowa odniósł drugie zwycięstwo w tym sezonie, wygrywając na „swoim” terenie z mającym do tej pory komplet sześciu punktów Zagłębiem Lubin (2:1).
Raków poszedł za ciosem i ponownie wygrał (fot. 400mm.pl)
Poniedziałkowe spotkanie zapowiadało się niezwykle ciekawie. Obie drużyny rozpoczęły sezon w dobrym stylu i po dwóch kolejkach miały się czym pochwalić. Zagłębie odniosło dwa zwycięstwa, pokonując kolejno Lecha Poznań (2:1), a następnie Wartę Poznań (1:0) i w przypadku wygrania w Bełchatowie mogło się zrównać punktami z kroczącym od wygranej do wygranej Górnikiem Zabrze.
Jeśli zaś chodzi o Raków, to ten na inaugurację minimalnie przegrał z Legią Warszawa (1:2), by już w następnej kolejce gładko pokonać na wyjeździe Lechię Gdańsk (3:1). Forma podopiecznych Marka Papszuna ewidentnie idzie w górę i przed starciem z Miedziowymi gospodarzy nie stawiano na straconej pozycji.
W poprzednim sezonie oba zespoły spotkały się trzykrotnie. Raz wygrał Raków, raz lepszy okazał się Raków i odnotowano jeden remis.
Jeśli ktoś spóźnił się z zajęciem swojego miejsca na trybunach, ten mógł przegapić pierwszego gola. Minęło bowiem zaledwie kilkadziesiąt sekund meczu, a już Raków był na czele rywalizacji. Świetną piłkę z głębi pola wykorzystał Vladislavs Gutkovskis, który strzałem głową trafił do siatki. Cóż za otwarcie zawodów w wykonaniu gospodarzy.
Raków po wyjściu na prowadzenie przejął kontrolę nad meczem i przez całą pierwszą połowę był zespołem zdecydowanie lepszym. Częstochowianie grali nieźle, ale trzeba również zwrócić uwagę na fakt, że żadnego pomysłu na grę nie mieli przyjezdni. W ekipie Zagłębia było widać brak na boisku Filipa Starzyńskiego, a więc głównego kreatora, a efekt jego absencji był taki, że Miedziowi nie byli w stanie zagrozić bramce Jakuba Szumskiego.
Jeśli zaś chodzi o Raków, to ten przy odrobinie szczęścia mógł podwyższyć prowadzenie. Bliski szczęścia był Kamil Piątkowski, jednak albo brakowało mu szczęścia, albo bardzo dobrze bronił Dominik Hładun.
Jeśli ktoś się spodziewał, że po zmianie stron Zagłębie w końcu się obudzi i w końcu zacznie grać na miarę swoich możliwości, tego nadzieje zostały rozwiane bardzo szybko. Raków rozpoczął bowiem drugą połowę od równie mocnego uderzania co pierwszą. W roli głównej wystąpił David Tijanić, który po dośrodkowaniu z lewego skrzydła uderzył bez przyjęcia z powietrza i Hładun musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki.
Zagłębie zdołało odpowiedzieć dopiero w 66. minucie. Piłkę spod linii końcowej dograł wtedy przed bramkę Sasa Zivec, z tam na czas dopadł do niej Rok Sirk, który mimo ostrego kąta znalazł nieco wolnego miejsca, pakując futbolówkę do siatki.
Jak się jednak okazało, wynik zmianie już ostatecznie nie uległ i po ostatnim gwizdku z wygranej i kompletu punktów mogli się cieszyć podopieczni Papszuna. Dzięki temu Raków po trzech kolejkach może się pochwalić zdobyczą sześciu punktów, plasując się na trzeciej pozycji w tabeli.
Zachęcamy do zapoznania się ze skrótem ostatniego spotkania 11. kolejki Ekstraklasy. W Płocku miejscowa Wisła pokonała Radomiaka Radom. Drużyna Johna Carvera przegrała już czwarty mecz z rzędu i okupuje miejsce w strefie spadkowej.
Radomiak przegrał w Płocku. John Carver wciąż bez wygranej
Jeśli ktoś od pierwszych dni Anglika w Radomiu oczekiwał ofensywnej piłki, to właśnie doznaje olbrzymiego rozczarowania. Radomiak przegrał z Wisłą w Płocki 0:1, oddając pierwszy strzał celny dopiero w 78. minucie.
Oficjalnie: Cracovia wydała obiecany komunikat ws. sędziów! „Oczekujemy jawnych rozstrzygnięć”
Tak jak zapowiadał prezes Pasów Murat Colak, klub opublikował komunikat ws. kontrowersji sędziowskiej w 86. minucie starcia Cracovia z Legią. Zdaniem władz klubu, ich drużynie należał się rzut karny.