97 punktów. Wydawać by się mogło, że taki dorobek powinien z nawiązką wystarczyć, by zdobyć tytuł mistrzowski w każdej z czołowych lig na Starym Kontynencie. Jak się jednak okazało, w Anglii może to przynieść zaledwie drugie miejsce w tabeli.
Manchester City na razie bliżej upragnionego tytułu
O tym, że w walka o tytuł w Premier League będzie wyścigiem dwóch koni, wiedzieliśmy już od miesięcy. Długo w tej batalii utrzymywał się Tottenham Hotspur, ale ostatecznie siła Liverpoolu i Manchesteru City była tak duża, że londyńczycy nie zdołali się dotrzymać kroku rywalom. Jako, że giganci niemal od początku sezonu szli ze sobą łeb w łeb, to można było zakładać, że finisz rozgrywek dostarczy nam mnóstwo emocji.
Co się okazało? Że dokładnie tak będzie. Po środowej wygranej w derbach, Manchester City jest liderem tabeli z punktem przewagi nad Liverpoolem. Ekipa prowadzona przez Pepa Guardiolę może pochwalić się dorobkiem 88, a Juergena Kloppa 87 punktów.
Do końca sezonu pozostały trzy kolejki i zakładając, że każda z zainteresowanych drużyn wygra wszystko, to mistrzostwo Anglii zagwarantuje Manchesterowi City 98 „oczek”. Liverpool mógłby się wtedy pochwalić jednym punkcikiem mniej, ale musiałby się zadowolić jedynie drugą lokatą. Byłby to pierwszy raz w historii, kiedy wicemistrz kończy sezon z takim dorobkiem.
Jak wygląda terminarz finałowych kolejek dla obu kandydatów do tytułu? Wydaje się, że ten sprzyja „The Citizens”, którzy do końca zagrają jeszcze z Burnley (wyjazd), Leicester (dom) i Brighton (wyjazd). Jeśli zaś chodzi o Liverpool, to ten czeka starcia ze zdegradowanym już Huddersfield (dom), wyjazd na trudny teren do Newcastle, a także mecz z rewelacyjnym Wolves na Anfield.