To nie był Liverpool najwyższych lotów. The Reds wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności dopiero po przerwie i pokonali Everton 2:0 w derbowym spotkaniu miasta Beatlesów.
Pierwsza połowa derbowego meczu w Liverpoolu może iść w zapomnienie. Kompletnie nic się nie działo i nawet Liverpool nie wyróżnił się niczym szczególnym. Tuż przed przerwą obu drużynom puściły nerwy i doszło do przepychanek między zawodnikami, jednak arbiter załagodził sytuację.
Po przerwie Liverpool wrzucił wyższy bieg i miał już znaczącą przewagę. W 62. minucie Andrew Robertson wykorzystał sprytne podanie Mohameda Salaha i Anglik z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki, dając tym samym prowadzenie Liverpoolowi.
W 85. minucie Divock Origi podwyższył na 2:0. Henderson uderzył przewrotką, jednak piłkę po efektownym uderzeniu wybronił bramkarz Evertonu. Przy dobitce Origiego był już bezradny.
Co ciekawe, Liverpool był w tym spotkaniu 85% czasu gry przy piłce. To rekord Premier League. Jak dotąd żadna inna drużyna nie mogła pochwalić się takim posiadaniem futbolówki.
Liverpool pozostaje w walce o mistrzostwo Anglii i The Reds wciąż mają jednopunktową stratę do Manchesteru City.
Porażka ma bardzo poważne skutki dla Evertonu, który spadł do strefy spadkowej. Strata do Burnley to dwa punkty.
Frank Lampard opuści Coventry? Chce go klub z Londynu
Szkoleniowiec przyszłorocznego beniaminka Premier League może odejść po zakończeniu sezonu. Jego usługami interesuje się Crystal Palace, które rozstanie się z Oliverem Glasnerem.
Oto następca Guardioli w Manchesterze City? Jeszcze niedawno prowadził innego angielskiego giganta
Kontrakt Pepa Guardioli z Obywatelami jest ważny do połowy 2027 roku. Niewykluczone jednak, że do rozstania dojdzie szybciej i hiszpański taktyk opuści Etihad Stadium już po zakończeniu tego sezonu. Włodarze Manchesteru City rozglądają się za jego następcą.
Argentyński trener podgrzewa plotki. „Czułem się tam jak w domu”
W obliczu desperackiej walki o utrzymanie w Premier League, kibice Tottenhamu Hotspur marzą o powrocie do północnego Londynu, Mauricio Pochettino. Okazuje się, że Argentyńczyk ma podobne marzenia.