Formalności stało się zadość. Bayern Monachium bez większych problemów pokonał aż 5:2 Eintracht Frankfurt i zachowuje czteropunktową przewagę w tabeli nad Borussią Dortmund. Swój dorobek bramkowy powiększył Robert Lewandowski, który wpisał się drugi mecz z rzędu na listę strzelców.
(fot. Łukasz Skwiot / 400mm.pl)
Miało być szybko, łatwo i przyjemnie. I tak właśnie było. Mowa o, rzecz jasna, ekipie Bayernu Monachium, która w starciu z prezentującym nader przeciętny futbol Eintrachtem Frankfurt po prostu musiała zgarnąć trzy punkty.
Każdy inny wynik niż zwycięstwo przeciwko najgorszej drużynie w całej stawce pod względem meczów wyjazdowych (frankfurtczycy w delegacji skompletowali łącznie zaledwie siedem punktów) byłby traktowany jako sporego rozmiaru sensacja.
Boiskowe wydarzenia od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra Marco Fritza przebiegały pod dyktando Bayernu Monachium. Piłkarze prowadzeni przez Hansa Dietera Flicka posiadali pełną kontrolę w dosłownie każdy aspekcie gry.
Aktualni mistrzowie Niemiec z dużo większą częstotliwością niż piłkarze Eintrachtu operowali futbolówką i konstruowali akcje ofensywne, ale, przede wszystkim, potrafili je pięciokrotnie wykorzystać.
W 17. minucie Thomas Muller zagrał piłkę z lewej strony boiska w poprzek pola karnego. Niepilnowany przez żadnego z defensorów Leon Goretzka z łatwością wtargnął w obręb szesnastego metra i uderzeniem bez przyjęcia umieścił futbolówkę tuż pod poprzeczką bramki strzeżonej przez Kevina Trappa.
Cztery minuty przed końcem pierwszej połowy meczu asystujący wcześniej Muller wpisał się na listę strzelców. Alphonso Davies precyzyjnie zacentrował futbolówkę do właśnie reprezentanta Niemiec, który – przy całkowitej inercji graczy Eintrachtu – najpierw opanował piłkę, a następnie skierował ją wprost między słupki.
Po zmianie stron drużyna ze stolicy Bawarii kontynuowała strzelaninę. Niespełna sześćdziesiąt sekund po wznowieniu gry swoją dwudziestą siódmą bramkę w bieżącym sezonie niemieckiej ekstraklasy zdobył niezastąpiony Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski oddał piekielnie mocny strzał głową po dokładnym dośrodkowaniu autorstwa Kingleya Komana. Trapp nie miał nic do powiedzenia.
W następnych minutach mecz piłkarzom Bayernu chwilowo wymknął się spod kontroli. A to wszystko za sprawą dwóch bramek w odstępie zaledwie trzech minut w wykonaniu Martina Hintereggera. Austriak dwukrotnie najlepiej odnalazł się w polu karnym po zagraniach z rzutów rożnych, co sprawiło, że podopieczni Adiego Huttera nieoczekiwanie zbliżyli się do dorobku bramkowego gospodarzy.
Niedługo jednak trwała radość frankfurtczyków. Bayern bowiem szybko wrócił na dawne tory. Najpierw w 61. minucie niefrasobliwość przed własną bramką Gelsona Fernandesa skrzętnie zamienił na bramkę Alphonso Davies, a następnie w 74. minucie futbolówka po zagraniu Serge Ganbriego zaplątała się między nogami Hintereggera, co finalnie zaowocowało bramką samobójczą, jak się później okazało, ostatnią w tym meczu.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.